Jak zdobywałem „dziki zachód” I -Autostopem po Europie – Francja 1993.
sestian Wyświetlono: 119 razy 2009-11-03 23:50:03![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.82 (83 głosów) |
A więc wyjeżdżamy! W pociągu nie ma miejsc. Straszny tłok. Musimy stać na korytarzu. Większość ludzi jedzie na włóczęgę po Górach Stołowych, reszta po bardziej odludnych miejscach Kotliny Kłodzkiej. Pytam tu i tam gdzie kto jedzie? W końcu pytają i mnie:<br />-A ty dokąd?<br />- A ja do Saint-Tropez!<br />-Tym pociągiem stary? Przecież on się toczy do Kudowy. Dobre! Ale życzymy ci powodzenia!<br />W Kudowie jesteśmy ok. 7 rano. A kiedy w Saint-Tropez?<br />
04 sierpnia 1993 r.
A więc wyjeżdżamy! Jest nas czterech i tylko jeden z nas ma doświadczenie w autostopie. Czerwony -jeździł w zeszłe wakacje po Niemczech szukając pracy. To właśnie jego przypadkowo spotkałem zimą. I tak się zgadaliśmy, by może tak w nadchodzące wakacje autostopem po Europie pośmigać. Granice otwarte, czas cieszyć sie wolnością. Pochwaliłem się pomysłem kumplom z podwórka i wkrótce powstała druga dwójka chętnych: Zielony i Niebieski. Planowaliśmy ten wyjazd ze trzy miesiące wybierając jako kierunek Francję! A gdzie konkretnie? - A do Saint-Tropez! Poleżeć na plaży i odwiedzić pewien posterunek, by sprawdzić co tam słychać u słynnego żandarma.
Dzień pierwszy.
Wrocław. Wsiąść do pociągu.
W pociągu nie ma miejsc. Straszny tłok. Musimy stać na korytarzu. Większość ludzi jedzie na włóczęgę po Górach Stołowych, reszta po bardziej odludnych miejscach Kotliny Kłodzkiej. Pytam tu i tam gdzie kto jedzie. W końcu pytają i mnie:
-A ty dokąd?
- A ja do Saint-Tropez!
-Tym pociągiem stary? Przecież on się toczy do Kudowy. Dobre! Ale życzymy ci powodzenia!
W Kudowie jesteśmy ok. 7 rano. A kiedy w Saint-Tropez?
Kudowa. Pierwszy stop.
Zapowiadała się ulewa. Taksówką z dworca podjeżdżamy do granicy i zaczyna lać. Umawiamy się na dworcu w Nachodzie i rozdzielamy. Ja i Czerwony łapiemy tuż za granica busa, którego prowadzi Polak. Życzliwy kierowca podwozi nas pod dworzec, ale po drodze okazuje się, że mamy wspólny kierunek. W rezultacie podwozi nas wszystkich do Pardubic.
Pardubice - Praga. Koleją przez Czechy.
Wsiadamy w pociąg do Pragi. Nasz rychlik to nie spieszny. Jest tylko troszkę szybszy od osobnego vlaku. Mija stacyjki do złudzenia podobne do tych, które mijały "Pociągi pod specjalnym nadzorem".
Praga.
Malutki rekonesansik po mieście to tylko efekt braku czasu. Nasz główny cel podróży ogranicza nasze możliwości pozwiedzania. Praktycznie kręcimy się wokół dworca w oczekiwaniu na następny vlak. Na pierwszy rzut oka i te Pardubice i ta Praga są jeszcze bardzo socjalistyczne. Mają za to wielki socjalistyczny plus: tanią siatkę połączeń! Zarówno kolejowych jak i autobusowych.
W Pilznie Pilsner?
Tak! I szybka przesiadka na CSAD - Czeskoslovenska Automobilova Doprava. Mimo że od pierwszego stycznia 1993 roku nie ma już Czechosłowacji to infrastruktura nie zmienia się tak szybko. Spokojnie i bez pośpiechu. Sugeruję, że pewnie zamieni się wkrótce na Czeską Samochodowo-Automobilową Dopravę. I obejdzie się bez zbędnego malowania....
Bor. Pierwsze spanko.
Wychodząc za miasto w kierunku niemieckiej granicy, na jakiejś przydrożnej łące rozbijamy nasze namioty już po ciemku. Każda para ma po tzw. chińskiej dwójce.
| Oceń relację |
Komentarze
FrancjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
















-Relacja świetna i dokladna:) już od jakiegoś czasu myślę o czymś takim.. to byłby pierwszy raz i po przeczytaniu tego napewno będzie!!:)- pozdrawiam:))
zwłaszcza, ze koszty niewielkie: na dzisiejsze czasy jakieś 75 euro :) :)
też do Saint-Tropez? Stopem? Byc może zobaczymy się w przyszłe wakacje (jak nic nie wypadnie, odłożę pieniądze na jedzenie i wezmę odwagi dośc na tak daleką podróż autostopem...)