• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

CHINY 2008

Wyświetlono: 190 razy 2009-10-29 17:10:43
  Ocena:2.82 (203 głosów)


Opowieść o tym jak zrobiłem krzywe koło po Chinach podróżując samolotem, koleją żelazną, samochodem, autobusem sypialnym, koleją linową, łodzią, pontonem i na własnych nogach
CHINY 2008

To jest historia planu B. Plan A polegał na tym, że z Gonzo mieliśmy się wybrać z Lhasy do Ganden i stamtąd wytrwale wędrując przez dni pięć dotrzeć do klasztoru Samye. Tam Gonzo miał usiąść w kącie i poddać się duchowemu oczyszczeniu. Ale żona Gonzo powiedziała: Czyś ty zgłupiał?! Masz małe dziecko! On (czyli ja) ma już dzieci odchowane. Może się nawet zabić, jak mu się to tak podoba. Ale ty?!
Tak więc Gonzo przez tydzień bez mała zmagał się z problemem jak tu mi powiedzieć, że nagle przejrzał na oczy. Aż tu nieoczekiwanie wybuchły rozruchy w Tybecie i cały ten problem bardzo uprościły. "Wiesz - mówił Gonzo - ja tam pojadę, jak tylko Tybet będzie wolny". "Jasne - odpowiedziałem - To oczywiste. Jak tylko będzie wolny". I tak oto przystąpiłem do planu B, może już nie tak efektownego, ale zawsze to coś... No to teraz sobie o tym poczytajcie.
17 kwietnia, lotnisko w Pekinie
Teraz jest 6.15 i głowa nie ma nawet czasu mnie boleć. Wszystko toczy się zbyt szybko. Przyleciałem do Pekinu o 3.50 (co za pora!). Ogromne lotnisko prawie puste i tu nagle wysypuje się gromadka podróżnych z Warszawy. Czekamy najpierw na bagaż, czekamy zbyt długo, Polacy tylko w czarnych barwach i tylko jako mało prawdopodobne oceniają moje plany podróży. Niczego nie da się załatwić, to jest teraz nie do zorganizowania. Grają rolę starych bywalców. Czekam na bagaż i z tego czekania znalazłem jeszcze czynną, lecz całkiem senną filię Bank of China. Wymieniłem 300 USD. Cóż to była za wspaniała, lotna myśl - tam zajrzeć, obudzić kasjera i forsę wymienić. Oto jest wreszcie bagaż i przede mną całe Chiny. Kolejka Bombardiera bezszelestnie wiezie nas do głównego terminala. Piękny terminal, w kształcie ogromnego Concorda, a mimo swej wielkości lekki i delikatny. Fantastyczny. Zostaję sam, polski tłumek gdzieś znika. No i co teraz?! Patrzę w rozkład lotów i szukam tam natchnienia. Jest samolot China Airlines do Guilin o 7.20. Kupa czasu. Gdzie można kupić bilet? Można, ale dopiero od 6.00. Staję sobie tam gdzie mi się wydaje, że to ma sens. Duże Murzynki z Jamajki pokładają się na sąsiednim stanowisku. Kolejeczka powoli ustawia się z mojej lewej i prawej, ogonek robi się i za mną. To dobrze. O 5.45 przychodzi młoda dziewczyna, zaczyna się sprzedaż. Tyły kolejek napierają i ja zastawiam się wózkiem z bagażami. Murzynki go forsują z prawej. Ale to wszystko co mogę zdzierżyć. No i jest bilet do Guilin. Kosztuje 1220 RMB, czyli o 720 RMB mniej niż to podaje Internet. Jeszcze tylko jeden ogon do kontroli bagaży, z perwersyjną niemal przyjemnością zdejmuję moje trekkingowe buty. Proszę bardzo. Trzeba wejść na stopieniek, a służbowy gościu starannie mnie objeżdża elektronicznym cedzakiem. Zainteresowały go zamki u moich spodni. Otworzyć plecak, pokazać kamery.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
ChinyWybierz obszar który Cię interesuje

ChinyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju