Rowerem na Litwę
sebaa8 Wyświetlono: 97 razy 2009-10-29 16:34:11![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.00 (135 głosów) |
Wyprawa rowerowa na Litwę, czyli 1100 km na siodełku
22.06.2008 r /Niedziela/
Dzień wyjazdu. Zbiórka o godzinie 14.00. Zjeżdżamy się wszyscy i po krótkich przepakowaniach jedziemy w drogę, jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie i można ruszać. Kierujemy się w stronę Klimontowa. Na Klimontowie pierwsza ' kraksa', ale szybko zbieramy się i jedziemy spokojnie dalej. Koło 'Balatonu' skręcamy w lewo i jedziemy w stronę Strzemieszyc. Tam kilkuminutowy odpoczynek na 'colę' i ciasto domowej roboty. Zbieramy manatki i jedziemy dalej. Przed nami 'tragiczny' podjazd w Niegowonicach. Jednak przed tak dużym wysiłkiem posilamy się w okolicznym sklepie i już pełni enrgii możemy jechać dalej. W okolicach Zawiercia ciężkie podjazdy, ale z każdej góry trzeba też zjechać - i to nas cieszy. Warto było się męczyć pod górę bo teraz mamy piękny zjazd z długiej góry. Na liczniku 61 km/h i coraz bliżej na miejsce spoczynku w Kroczycach. Po milutkiej jeździe docieramy do Kroczyc. Czekamy jeszcze tylko na nasze bagaż, które tylko dzisiejszgo dnia mają być przywiezione nam i z którymi dzisiaj nie musieliśmy się męczyć. Teraz kolacja, mycie i spanie.
Dystans dzienny 65 km
Czas jazdy 3 godz.
Średnia prędkość 22 km/h
23.06.2008 r /Poniedziałek/
Po 'sytym' śniadaniu i pakowaniu się o 9.00 wyruszamy z Kroczyc. Jedziemy czasami z góry i czasami pod górę - i to jest mniej cieszące. Zbliżamy się do Szczekocin, a nad nami zaczynają zbierać się ciemne chmury. Mijając tabliczkę z napisem SZEKOCINY zaczyna 'pięknie' padać, grzmieć i do tego jeszcze te chlapiące auta - przepięknie.
Kończą się Szczekociny i wraz z nimi kończy się brzydka pogoda - i oby tak pozostało. Słoneczko zaczyna przedzierać się przez chmury. Jedziemy w pełnym słońcu, mijamy kilka kałuży, połamane drzewa, ale my 'pełni sił' brniemy dalej. Nasza trasa jak zwykle ulega niewielkiej korekcie ale po spojrzeniu na mapę ustalamy nowy jej przebieg. Zbliżając się do Małogoszczy skręcamy w prawo i na stacji benzynowej spożywamy zasłużony obiad. Kupujemy w sklepie na stacji 2 butelki coca coli i możemy w końcu napić się czegoś zimnego. Zjadamy pyszny i cieplutki bigosik, trochę odpoczywamy i czas zbierać się do dalszej jazdy. Przejeżdżamy Małogoszcz i okoliczne wioski i docieramy do Chęcin. Teraz czas na zwiedzanie zamku. Jednak przy podjeździe jedna dętka nie wytrzymuje napięcia i postanawia sobie pęknąć. Teraz czas na szybkie zwiedzanie ruin - szybkie, bo chcą od nas zapłatę za wstęp, ale dzięki naszym wrodzonym talentom i sprytowi udaje nam się zrobić kilka zdjęć i pooglądać piękną panoramę i to wszystko za darmo. Jedziemy dalej. W okolicznym sklepie 'ładujemy' nasze bidony i już możemy 'pędzić' w dalszą podróż.
| Oceń relację |
LitwaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













