Relacja z wyprawy trampingowej z biurem turystycznym TOP w dniach 06.08 – 04.09.2009 przez Syrię, Jordanię i Liban. Grupa liczyła 12 osób + pilot Jarek, który jest autorem programu wycieczki.
Bliski Wschód 2009; CZ.III Liban.



Henq2009-10-22 20:55:44
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
28.VIII. Znów wcześnie o 7-mej rano pobudka, śniadanie hotelowe. Rzeczy zakupione w nadmiarze oddajemy do depozytu hotelowego, żeby nie wozić ich do Libanu. Mamy tu wrócić przed samym wyjazdem do Polski. Znów łapanie taksówek na zakazie zatrzymywania i jazda do dworca autobusowego, potwierdzania biletów. Na dworcu cwani chłopcy łapią za plecaki i niby pomagają ulokować je w bagażniku autobusu. Taka pomoc jest całkiem niepotrzebna, ale łapy po napiwek wyciągają.
Z Damaszku wyjechaliśmy o 9-tej, ale w Bejrucie byliśmy dopiero o 14-tej. Zaledwie ze 100 km do pokonania. Jednak ślamazarne odprawy, opłata wyjazdowa z Syrii - znowu 500 SYP. Wizę libańską na szczęście już mamy. Inaczej trzeba byłoby zapłacić za nią tu 35 USD. Nie ma gdzie kupić funtów libańskich, ale przy dziurze w płocie, koło biura odpraw stoi facet i trzyma w garści wielki plik funtów - to tutejszy kantor.
Autobus nie dowiózł nas do dworca, z którego mieliśmy blisko do hotelu. W mieście tłok, ciągłe korki i posterunki wojskowe i jedziemy bardzo wolno. Nagle kierowca oświadcza, że nie jedzie do dworca, tylko od razu do Sydonu, gdzie ma końcowy przystanek. Zanim zareagowaliśmy, nasze plecaki już leżały na chodniku. Przydałaby się teraz znajomość arabskiego, żeby kierowcy przemówić do rozumu. No cóż - wysiedliśmy i zaczęliśmy szukać taksówek.
Zatrzymała się jedna. Kierowca ani w ząb nie zna angielskiego. Jarek przy pomocy kalkulatora ustalił cenę 10 USD, pod warunkiem , że jeszcze będzie druga taksówka, gdyż do jednej się nie zmieścimy. Za chwilę znalazła się druga i kierowca tak samo niekumaty. Jechałem w tej z Jarkiem. Kierowcy mieli jechać razem, ale zaraz się ten drugi zgubił. Po chwili okazało się, że nasz nie wie gdzie jest ten hotel, do którego ma nas zawieść - pytał po drodze. W końcu jakoś dojechaliśmy i po drodze znalazł się ten drugi.
Wysiadamy i teraz żąda od nas 50 dolarów,
...
Zobacz zdjęcia:
Liban
Liban - wybierz obszar, który cię interesuje:










































