Bliski Wschód 2009; CZ.II Jordania
henq Wyświetlono: 196 razy 2009-10-22 09:51:02![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.94 (237 głosów) |
Relacja z wyprawy trampingowej z biurem turystycznym TOP w dniach 06.08 – 04.09.2009 przez Syrię, Jordanię i Liban. Grupa liczyła 12 osób + pilot Jarek, który jest autorem programu wycieczki.
18.VIII. Pobudka o 6-tej rano. Łapiemy busa w miejscu niedozwolonym (ładowanie bagaży i wsiadanie - 1 min i 10 sekund) i jedziemy na dworzec. Na dworcu coś tam chwytamy do jedzenia(świeże rogale 25 SYP sztuka) a do tego mam herbatę. Jedziemy do Jordanii autobusem rejsowym.
Koło 12-tej jesteśmy na granicy. Tłoku nie ma, ale zajmuje to nam około godziny (kolejki do kasy opłat, do urzędnika stawiającego pieczątki, po wizę itp.). Opłata wyjazdowa z Syrii - 500 SYP, wiza jordańska 10 USD (7 JOD czyli dinarów jordańskich). Korzystamy ze stoiska z bezpłatnymi folderami Jordanii.
W Ammanie jesteśmy koło 15-tej. Szybkie zakwaterowanie w hotelu Farah, w centrum. Bierzemy ręczniki, kąpielówki, klapki i małym busem i taksówką (jest nas już tylko 10)jedziemy nad Morze Martwe. To zaledwie 50 km od Ammanu. Po drodze mijamy punkt z tablica oznaczającą poziom morza. Do Morza Martwego mamy jeszcze 18 km. Mijamy posterunki wojskowe, ale nas nikt nie zaczepia.
Okolica coraz bardziej pustynna. Dopiero na Morzem Martwym są jakieś palmy. Ale to plaża Amman, zadbana i obsadzona drzewami i kwiatami. Wstęp 7 JOD. W cenie są daszki dające jakiś cień, ale za krzesło plastykowe już trzeba płacić dodatkowo. Woda bardzo ciepła, piasek gorący, a w niektórych miejscach ostre kamienie utrudniają dostęp do plaży. Klapki konieczne. Dziś temperatura 42 stopni w cieniu. Po zachodniej stronie, wprost pod słońce, widać izraelski brzeg.
Pływa się ciężko, gdyż nogi lecą do góry. Łatwiej jest na plecach lub w pozycji stojącej, którą szybko uczymy się utrzymywać. Bardzo piecze, gdy kropelka wody dostanie się do oka. Trzeba tego unikać i nie dotykać twarzy mokrą ręką. Czapka skórzana, w której pływałem, została zdeformowana, w miejscach, gdzie padły krople słonej wody.
Błoto przy brzegu jest podobno lecznicze. Niektórzy smarują się od stóp do głów i wyglądają jak diabły. Choć ono leczy wszystko, nie korzystam z tego. Siedzimy tu do zachodu słońca. Dobrze, że na plaży są jakieś natryski, bo nie byłoby jak zmyć z siebie tą sól. Przebieralnie z prysznicami były otwarte tylko do 18-tej.
19.VIII Śniadanie standardowe(ale bez oliwek) w cenie noclegu i o 830 jedziemy do Gerazy. Na miejscu jesteśmy koło 11-tej. Kupujemy bilety (8 JOD)i umawiamy się pod łukiem Hadriana, gdzie Jarek opowie coś o historii. Tuż za łukiem Hadriana jest dawny hipodrom, który służy do dzisiaj. Najbliższe wyścigi rydwanów i walki gladiatorów jeszcze dziś po południu. Dalej dochodzi się do Owalnego Forum z kolumną pośrodku, podobno jedynego na świecie.
Po lewej stronie wznosi się, dobrze zachowany teatr południowy. Z jego trybun rozległy widok na cały teren wykopalisk i na Gerazę współczesną, za murami. Na scenę wchodzi dwóch Beduinów - jeden z kobzą, drugi z perkusją i zaczynają grać cos w klimacie marsza gladiatorów z "Aidy".
| Oceń relację |
JordaniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













