Bliski Wschód 2009;Cz.I Syria.
henq Wyświetlono: 201 razy 2009-10-21 22:11:21![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.79 (232 głosów) |
Relacja z wyprawy trampingowej z biurem turystycznym TOP w dniach 06.08 – 04.09.2009 przez Syrię, Jordanię i Liban. Grupa liczyła 12 osób + pilot Jarek, który jest autorem programu wycieczki.
06.08 - zbiórka o godz.18-tej przy stoisku Amber w hali odlotów. Razem ze mną lecą jeszcze - Jacek(Lublin) i Dorota(Bochnia) - reszta grupy poleciała już z pilotem przez Stambuł. My lecimy węgierskim Malevem - odlot 19.50 przylot do Budapesztu 21.00, przerwa i o 23.00 odlot do Damaszku - przylot 03.15 tamtejszego czasu(godzina do tyłu).
W Damaszku miał czekać nasz pilot Jarek. Jacek miał do niego kontakt przez komórkę i dostał maila, że mieli w Stambule opóźnienie i dopiero co dotarli do hotelu. Mamy wymienić po 50 $, wziąć taksówkę i przyjechać do hotelu, którego adres Jacek miał. Ale nie musieliśmy brać taksówki, gdyż na Dorotę czekał na lotnisku Syryjczyk z Tartusu, którego poznała przez internet i który ją zaprosił do siebie. Jarek postawił warunek, że Dorota może się odłączyć od grupy jeśli napisze oświadczenie. Musiała więc też jechać najpierw do hotelu. Mnie i Jacka zabrali również. Damaszku dobrze nie znali i musieli pytać po drodze taksówkarzy, jak tam dojechać. W końcu znaleźliśmy nasz hotel Al Rabie. O 5.30 mogliśmy iść spać, a Dorota po napisaniu oświadczenia odjechała ze znajomymi do Tartusa.
7.VIII - zbiórka o 9-tej na śniadanie( w cenie noclegu). Robię zdjęcie pierwszego posiłku, nie wiedząc, że tak będzie prawie zawsze, gdy będziemy mieli śniadanie w cenie noclegu(były oliwki, jajko na twardo, chleb tutejszy, masło, ser topiony, dżem i herbata). Hotel jest w porządku - ładny hol, zacieniony gałęziami pomarańczy i winogron, ściany ładnie odmalowane, fontanna w kształcie grzybka na środku. W pokoju mamy łazienkę i lodówkę.
O 10-tej wychodzimy na miasto. Zaczynamy od pomnika Saladyna i kierujemy się przez nieczynny suk (piątek, rozpoczął się weekend) w kierunku starego miasta. Mijamy ruiny świątyni Jowisza, mury twierdzy(która jest w renowacji) i dochodzimy krętymi uliczkami do kościoła św. Ananiasza w dzielnicy chrześcijańskiej, potem brama miejska i kościół św. Pawła. Jest w nim płaskorzeźba przedstawiająca św Pawła, opuszczanego z murów w koszu, aby uniknął prześladowań. Tu są czynne sklepy, nawet piwo można kupić.
Wchodzimy do meczetu Sitt Raqiyah - tak nazwanego na cześć wnuczki Mahometa. Kobiety idą oddzielnie i muszą nałożyć jakieś stroje pokutne, z kapturami, rzadko prane i nieprzewiewne. Zdejmujemy buty, składamy do koszyka i oddajemy obsłudze. Potem spotykamy się wszyscy na dziedzińcu, na którym jest pełny luz - dzieci biegają, niektórzy jedzą, częstują się cukierkami i robią zdjęcia. Potem rozdzielamy się znowu, gdyż kobiety i mężczyźni modlą się oddzielnie.
Wchodzimy również do meczetu Umajjadów - najważniejszego i największego meczetu miasta. Na wielkim dziedzińcu otoczonym arkadami znajduje się pawilon z fontanną, a po prawej stronie na ośmiu kolorowych kolumnach tzw. skarbiec.
| Oceń relację |
SyriaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













