• Relacji z podrózy:
  • Zdjęć: 122723
  • Podróżników: 28209
  • Porad:
  • Postów: 112017
  • Tematów: 10250

Armenia czyli Kebab z raka. Zakaukazie 2009 cz II

chicken997 Wyświetlono: 287 razy 2009-10-18 18:38:41
  Ocena:2.95 (127 głosów)


Druga część naszej wyprawy na Zakaukazie w 2009 roku. Tym razem Armenia
Po przejechaniu kontroli gruzińskiej ruszamy naszą taksówką do przejścia armeńskiego Bavra. Po ok. kilometrze widzimy szlaban. I jakże kontrastujący z gruzińskim widok przejścia - bariera, trzy baraki i pogranicznicy z kałasznikowami, na oko bardzo wysłużonymi. Najpierw po wizę. Wchodzimy do jednego z baraczków, z zaplecza wychodzi naczelnik, wręcza nam wnioski wizowe do wypełnienia. Opłata 3000 dram, których nie mamy. W dolarach nie chce. Ale tu z pomocą przychodzi nasz ormiański kierowca. Proponuje że zapłaci za nasze wizy a potem oddamy mu kasę jak wymienimy albo w dolarach. Zgoda. Naczelnik kartkuje nasze paszporty, widzi wizę z zeszłego roku, dziwi się że już byliśmy w Armenii. Mówię, że to z ewakuacji z Gruzji w czasie zeszłorocznej wojny. Uśmiecha się pod nosem. Rozpoczyna się żmudny proces nanoszenia druczków wiz na kartki naszych paszportów. Wreszcie gotowe. W miedzy czasie zaczyna padać solidny deszcz. Naczelnik mówi, żeby do pograniczników z paszportami szedł jeden z nas, co by reszta nie przemokła. Zakładam przeciwdeszczową kurtkę i pędzę do budki wopistów. W tym czasie palącej części naszej wyprawy naczelnik proponuje wspólnego papieroska, mimo że w jego pomieszczeniu wisi znak zakazujący palenia. Potwornie się oziębiło, kierowca mówi że te tereny to ormiańska Syberia - jest tu zawsze najzimniej. Jeszcze tylko kontrola celna ze standardowym pytaniem: - granaty, karabiny, rakiety, narkotyki??? - wyległ cały posterunek celny żeby nas zobaczyć i bez zbędnej zwłoki ruszamy dalej. Zaczyna znów padać. W aucie gra składanka ulubionych przebojów naszego kierowcy - piosenki po rosyjsku lub ormiańsku zalatujące nutką orientu.
http://www.youtube.com/watch?v=71fZvjpsKMI&feature=related
Deszcz pada coraz bardziej. Zmęczeni dzisiejszymi wrażeniami i tutowką wypitą do obiadu u Georgija zasypiamy. Budzi nas jakiś donośny stukot, coś uderza o samochód. To grad! Spory! Po chwili jazdy zauważamy dużą betonową wiatę przystankową, kierowca postanawia się pod nią schować. Jest już tam inny samochód. Grad wali wściekle. W oddali widzimy jak ucieka z pola kombajn. Jest przeraźliwie zimno. Burza szybko się kończy i ruszamy w dalszą drogę. Zauważamy że pęknięta już uprzednio przednia szyba naszego samochodu jest pęknięta jeszcze bardziej. Kierowca nie wydaje się tym faktem zbytnio przejęty. Jedziemy dalej na Erewań, trochę rozmawiamy. Okazuje się, że dziadek naszego szofera wyzwalał Kraków w czasie wojny i w domu wisi order "za wyzwalanie Krakowa". Po drodze zaczyna się niezbyt ciekawy, jakby równinny krajobraz. Po prawej stronie zza chmur przeziera Ararat. Przed Erewaniem tankujemy jeszcze gaz. Docieramy do miasta. Trasę kończymy dość daleko od centrum, rozliczamy się z kierowcą za wizę, żegnamy i zaczynamy kminić jak tu się dostać do centrum. Mamy upatrzony hostel Envoy, polecany w przewodniku.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • HFHwOAIVbq / 2012-01-09
    Now I\'m like, well duh! Truly tnhafukl for your help.
  • Chicken / 2009-11-14
    Żadko patrzę na znaki ;-)
  • Artur / 2009-11-13
    W Polsce też wjeżdżający na rondo ma pierwszeństwo, chyba że stoi znak "ustąp pierwszeństwa" - 99,9% przypadków :)
  • Chicken / 2009-10-18
    Zdjęia już niedługo ;-)
  • Chicken / 2009-10-18
    Zdjęia już niedługo ;-)
ArmeniaWybierz obszar który Cię interesuje

ArmeniaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju