Kresy Wschodnie 2008
Obieżyświat Wyświetlono: 718 razy 2009-10-02 10:46:34![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.74 (210 głosów) |
Wyprawa motocyklowa 2008
...Jeszcze nie zdążyłem ochłonąć z wrażeń po powrocie z podbiegunowej wyprawy, a tu hyc i "nagle" - ni stąd ni zowąd - minął cały rok... Hmmm... Dokąd więc tym razem mam zaplanować podróż? - Zastanawiam się nad rozłożoną mapą Europy... A może by tak spróbować na Wschód?... Czemu nie?! - Przecież to świetna myśl! W końcu trzeba na własnym organizmie doświadczyć jak wygląda "na żywo" owa sławetna gościnność Braci Słowian ze Wschodu - kto wie, może będzie całkiem prijatno i krasiwo... Nu i kak padumał - tak i zdziełał... A zatem "na celowniku 2008" - Rosja, Ukraina i Mołdowa (bardziej znana jako Mołdawia), a także - być może w drodze powrotnej - Słowacja i Czechy. To tyle jeśli chodzi o Zagranicę, ale wyjątkowo tym razem postanowiłem także odwiedzić rozsianych po Kraju znajomych i sporo zakątków tej naszej Polski zwiedzić. W tym roku również pojadę sam a to głównie dlatego, że żaden z kumpli-motorkowców nie był zainteresowany wyjazdem w tamten rejon Europy (niektórzy już byli, niektórzy nie mogli, inni za nic nie chcieli, a może się po prostu bali - hihihi). No cóż - mówi się truuuudnooo i bierze się samemu sprawy w swoje ręce...
Dzień pierwszy - 04.06.2008
Naładowany pozytywną energią i pomny wspaniałych wrażeń z roku poprzedniego, oczekuję przed domem wraz z wypucowanym "marauderkiem" na tradycyjne, doroczne przybycie "Komitetu Pożegnalnego" - to już stały rytuał przed każdą z wypraw. I oto zjawia się nieliczna tym razem "gromada" w składzie: Mama i Tato. Z kumplami-bikerami pożegnałem się już podczas wczorajszego, wieczornego spotkania przy ognisku, a zatem nie pozostało mi już nic innego jak zrobić sobie tradycyjne fotki z rodzicami, a potem już tylko pa pa pa i ruszam w drogę...
Na jednym maszcie tym razem flaga rosyjska, bo właśnie od Rosji zacznę zagraniczną część tej wyprawy, a na drugim polska oraz "funkiel-nówka-bogatyńska" (tę otrzymałem przed godzinką w prezencie od Magdy i Jacentego-Brody - dzięki Wam Kochani!). Pogoda piękna, godzina odpowiednia - czyli nadszedł właściwy moment na zafurczenie, zaklaksonienie, łapką pomachanie i... odjechanie. Jak to zwykle w takich chwilach bywa, przez całe moje wnętrze przelała się potężna, gorąca fala radości, wzruszenia, ale pewnie również szczypta refleksji nad tym, jak też potoczy się ta samotna wyprawa... Dzisiejszy etap mam zakończyć w Kaliszu u moich serdecznych przyjaciół - Krysi i Pawła Olków. Znamy się "od zawsze", a Paweł jest moim świadkiem ze ślubu - jakże mógłbym Ich zatem nie odwiedzić... Póki co jadę na pełny gaz i wyłapuję pierwsze owadzie skrzydełka na wyszczerzone uzębienie - hehehe.
| Oceń relację |
Komentarze
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju

















Powiem tylko , że bardzo ładnie opisałeś podróż na Ukrainę.Zazdroszczę Ci i motorku i talentu pisarskiego.Będąc turystycznie na Kresach ok.80 km (miejsce urodzenia rodziców) na południe od Lwowa,również spotkałem się gościnnością tubylców.Obiecałem sobie po powrocie ,że nigdy już nie będę narzekał na nasze drogi. Pozdrawiam.
Dziękuję BARDZO!
Tak właśnie zamierzam czynić dalej :)
dzieki za fajna opowiesc...pasja to tez sposob ,aby nie zwariowac w tym szalonym swiecie....pozdrawiam i zycze Ci wielu wspanialych wypraw