• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Köterberg

waikala Wyświetlono: 53 razy 2009-09-25 11:54:33
  Ocena:2.37 (152 głosów)


Wzgorze i owoce
495,8 m n.p.m. Nie najwyzszy, ale za taki powszechnie uwazany szczyt Weserbergland. Moze dlatego na szczycie tabliczka z blednie podana wysokoscia 500 m n.p.m?

Dzis bedzie o jedzeniu. A tak, bo jak gora to walowka, prowiant suchy, mokry tez. Pakuje sie to do plecaka i cieszy na szczyt i wszystkiego tam spozycie ze smakiem i apetytem wielkim. Wiadomo jak smakuje, gdy czlowiek sie wysili i spoci.
Jedzenie wiec. Jednak nie to w plecaku.
Idac w gory, szczegolnie te nizsze, spotyka sie po drodze pola, laki, drzewa, lasy. Podziwia sie widoki i zachwyca lonem natury. Niemieckie wioski perfekcyjne, jak zawsze, wokol sielsko-anielsko, swiezo zaorane pola, ziemia lsni zyznoscia, urodzajem i dobrobytem. Trawa jeszcze sie zieleni, drzewa uginaja pod obfitoscia swoich plodow. Droga, czasem asfaltowa, czasem polna, krzywa, z kaluzami i polnymi kwiatkami. I owocami. Jak okiem siegnac wszedzie poniewieraja sie i walaja owoce: jablka, gruszki, sliwki, orzechy laskowe, a nawet wloskie. Kopane przez mieszkancow, przez dzieci idace do szkoly, rozjezdzane przez auta, traktory, motory, gnijace, wolajace o pomste do nieba.

Nie wiem dlaczego tak jest. Dziwie sie temu od lat i nie moge spokojnie patrzec, ja sie to wszystko marnuje i niszczy. Zachodze w glowe, dlaczego na targu wokol stoisk z tymi wlasnie owocami kolejki, ludzie unosza kilogramy szczesliwie do domu, w portfelu sporo euro mniej, na drodze, w ogrodkach gnije, opada, usycha, marnieje. Dlaczego w kraju, w ktorym nie rosna banany, ich kilo kosztuje mniej niz kilo jablek, gruszek, sliwek, ktorych pelno wszedzie, jak okiem siegnac. Przeciez to nielogiczne, cos jest nie tak, dlaczego?
W dodatku w sklepach mozna jablka i owszem kupic, ale pochodzace z Argentyny, albo Nowej Zelandii. Sliwki z Grecji, gruszki z Paragwaju, truskawki z Maroka, maliny z Izraela. Przeciez to wszystko rosnie tutaj! W lesie morze cale jezyn, malin! Suche juz, opadaja plaszczem na sciolke, sa pozywieniem dla zwierzat, dlaczego ludzie ich nie chca?

Kiedys zbieralam jezyny nad Wezera. Podeszla do mnie kobieta, lat ok.70, zadbana, szczesliwa staruszka, zaciekawiona wyraznie tym, co robie:
-A co pani tam zbiera?
Pokazalam jej kosz pelen owocow.
- A co to jest?
- Jezyny - odpowiedzialam.
- I co pani z nimi robi?
- Dzem, sok, nalewke.
- O Boze, takie pracochlonne, nie lepiej w Aldi kupic?!

W lesie to samo, wyzej juz wspomniane zasuszone jezyny, maliny, gdzieniegdzie jagody, grzyby, czarny bez, glog i jarzebina. Ze wszystkiego mozna cos zrobic - na slodko, kwasno, ostro, alkoholowo. Nie pryskane, naturalne i oszczedzic mozna, na wycieczke na przyklad do Gwatemali...

Chociaz...wiem, nie wolno, Niemcy sa swiecie przekonani, ze nie wolno! Kiedys taka kampania w mediach byla, ze w lesie wscieklizna i mozna sie zarazic zjadajac owoce, o ktore otarl sie zakazony lis, ze tasiemca mozna dostac, a i z nieba Bog wie, co spada.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
NiemcyWybierz obszar który Cię interesuje

NiemcyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju