• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

ŚNIADANIE W KIJOWIE, KOLACJA W TBILISI CZYLI ZAKAUKAZIE 2009 CZ I

chicken997 Wyświetlono: 634 razy 2009-09-21 16:32:33
  Ocena:2.84 (199 głosów)


Pierwsza część relacji z naszej wyprawy na Zakaukazie. W tej części Gruzja
Po kilku miesiącach przygotowań, czytaniu przewodników i materiałów dostępnych w Internecie, układaniu trasy, kupowaniu (jak najkorzystniej) biletów lotniczych, wreszcie wyruszamy kolejny raz na Magiczne Zakaukazie. Drugiego sierpnia po południu z Krakowa wytaczamy się dwoma samochodami naszych przyjaciół na lotnisko do Pyrzowic. Tempem grubo ponad dozwoloną prędkość docieramy przed sam terminal. Oczekiwanie na odprawę, snujemy się po lotnisku. Wreszcie rusza odprawa, ustawiamy się w długiej kolejce. Karta pokładowa, kontrola bezpieczeństwa wreszcie kontrola paszportowa. I siedzimy w strefie odlotów. Oczekiwanie na opóźniony samolot z Kijowa umilamy sobie alkoholowymi zakupami na bezcłówce połączonymi ze spożyciem w poczekalni. Ilości są mikroskopijne ale klimacik łapiemy. Wreszcie przylatuje samolot z Kijowa. Nowiutki Airbus ukraińskiego Wizzaira. Bardzo sprawny lot do Kijowa. Odprawa paszportowa na Borispolu, jak zwykle kilometrowe kolejki. I zamieszanie - co wpisać w "karteczki" czyli karty imigracyjne w rubryce "miejsce przybycia". Ostatecznie wpisujemy "tranzyt - Tbilisi - Georgia". Postanawiamy zostać noc na lotnisku, znajdujemy w miarę spokojne miejsce i rozglądamy się czym by sobie umilić te długie nocne godziny oczekiwania na samolot do Tbilisi. W sklepiku koło lotniska znajduje Shakei - nasze ulubione drinki w butelce. Rozkładamy alumnaty, siedzimy i sączymy boski płyn. Po drugiej w nocy decydujemy, że trzeba się przespać. Znajdujemy zaciszny kąt w Urzędzie Telekomunikacyjnym na terenie lotniska gdzie śpią już dwie inne osoby, rozkładamy legowisko i komar do szóstej rano. Budzi nas zimno. Składamy bety, oddajemy do przechowalni i jedziemy do centrum na śniadanie. Niezawodny bar "Pudzata Chata" w bocznej uliczce odchodzącej od Chrieszciatiku. Potem jeszcze kawa, szybki spacer pod Świętą Zofie i trzeba wracać na lotnisko - z dworca kolejowego na Borispol jedzie się ok. czterdziestu minut. Znów odprawa - karty pokładowe, security i jak zwykle kolejka do odprawy paszportowej. Po jakimś czasie ładujemy się do samolotu - Boeinga wypróbowanych już przez nas linii Aerosvit. Start ostro w górę. Z menu poczęstunku zniknęło wino z czego nie jesteśmy zadowoleni. Podczas lotu zauważamy też, że zmienił się korytarz przelotu - lecimy nad Morzem Czarnym a nie nad Kaukazem jak rok temu. Czyżby po wojnie Rosja zamknęła ten korytarz? Dość twarde lądowanie na pasie międzynarodowego lotniska w Tbilisi i tym razem słabe brawa pasażerów. Gość chyba wcześniej latał myśliwcami. Sprawna odprawa paszportowa wzbogacona dodatkowo o zrobienie zdjęcia każdemu przekraczającemu granicę Gruzji. Nowe wymogi bezpieczeństwa jak widać. Bagaż i wychodzimy ze strefy przylotów. W hali lotniska jakoś tak wojennie - tu żandarmeria tu policja z bronią automatyczną... Zbliża się rocznica wojny. Pakujemy się do autobusu do centrum.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
GruzjaWybierz obszar który Cię interesuje

GruzjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju