Transylwania - wspominki z maja 2007.
Pielesz Wyświetlono: 623 razy 2009-08-19 20:38:26![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.65 (740 głosów) |
Systematycznie posuwalismy sie na południowy wschód. Najpierw zjeździliśmy Słowację prawie wzdłuż i wszerz, potem odwiedziliśmy Węgry. I wreszcie stało się, przyszedł czas na Rumunię. A zacząć trzeba było oczywiście od Siedmiogrodu...
Pamiętam taką mapę. Wielkie Węgry, z Siedmiogrodem i Słowacją. Kraj, którego już nie ma, może zachował się jedynie pamięci ludzi, którzy są teraz mniejszością narodową na tych ziemiach. Węgierskie nabożeństwo w kościele w Rożniawie na Słowacji, pomnik króla Macieja Korwina w Klużu, portrety madziarskich magnatów w Orawskim Zamku. Coś jak Polska od morza do morza. Mit. Mapa wisiała w kuchni gospodarstwa agroturystycznego w Jaku, małej wiosce z romańskim kościołem, nieopodal Szombathely. W nawiązaniu do tej skomplikowanej historii tych ziem, postanowiliśmy się wybrać się do Siedmiogrodu, zwanego również Transylwanią, czyli odwiedzić Rumunię.
Słowację i Węgry przejechać można nadspodziewanie szybko, dzięki autostradzie , której brak na starej mapie samochodowej. Zakup winiety, wymiana części euro na leje, nie wszystkich, bo przy granicy kurs bywa niekorzystny. Przedmieścia Oradei. Między bazami transportowymi, rurociągami i pordzewiałymi halami przemysłowymi pasą się wychudzone konie. Połączenie dość oryginalne. Szukamy drogi do centrum.
Oradea, Nagyvárad czyli Wielki Waradyn, miasto dość rozległe i ciekawe architektonicznie. Monumentalne secesyjne kamienice, wśród których wyróżnia się pasaż hotelu „Czarny Orzeł" - Pasajul „Vulturul Negru" i interesujący gmach Teatru Narodowego. Wiele gmachów już wyremontowano. Inne czekają jeszcze na odnowienie, należy do nich również hotel Parc, w którym znajdujemy nocleg. Cena niewysoka, 81 lei, a pokój jest raczej ogromną komnatą, wysoką chyba na 4 metry, łazienka z instalacjami z czasów dwudziestolecia międzywojennego. Nocleg jak w muzeum.
W panoramie miasta wyróżnia się synagoga, po drugiej stronie rzeki. Widząc turystów, opiekujący się nią starszy mężczyzna chętnie wpuszcza nas do środka. To dom modlitwy, trzeba nałożyć jarmułkę. Przewodnik łamanym francuskim opowiada o historii zabytku, wskazując na ślady licznych zniszczeń. Z takim stanem zabytków będziemy się niestety spotykać w wielu miejscach Rumunii.
Aby dojść do katedry, trzeba przejść na drugą stronę miasta. Secesja miesza się tu z nowoczesnymi sklepami i pubami, wokół których gromadzi się młodzież. Niestety jest już dość późno, największą barokową katedrę w Rumunii udało się zobaczyć tylko z zewnątrz. Wracamy przez park otaczający dawny pałac biskupów. Kolacja w restauracji z całkiem niezłym piwem Ursus, w telewizji western Sama Peckinpaha „Pat Garret i Billy Kid” z Jamesem Copburnem i Krisem Kristoffersonem. W rumuńskiej wersji nie da się oglądać
Rankiem ruszamy w kierunku Alba Julii. Główne drogi nawet niezłe, choć ruch, szczególnie wokół miast, dość duży. Zatrzymujemy się we wsi Gurasada, przy średniowiecznej cerkwi przypominającej bardziej gotyckie kościółki katolickie na Słowacji, niż świątynie prawosławne.
| Oceń relację |
RumuniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






























