PATRONAT: Zarząd Morskiego Portu Gdańsk S.A.; onet.pl; Poznaj Świat; Polski Klub Przygody
CEL: Pik Lenina 7134 m.n.p.m. w górach Pamir
UCZESTNICY: Krzysztof Kula i Wojciech Suchy
TRASA: Gdańsk – Warszawa – Terespol – Brześć – Moskwa – Biszkek – Osz – Base Camp – akcja górska – powrót analogiczny
Bardziej szczegółowa wersja relacji znajduje się na www.almanak.gdansk.pl
Pamir i Pik Lenina - dziennik podróży
Wojciu2004-10-26 12:52:50
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
nie mogliśmy uwierzyć własnym uszom a potem oczom. Choć nie powinno może nas to dziwić z uwagi na wysokość 3800 m.n.p.m. ale cała dotychczas ciepła i słoneczna polana zasypana była 3 cm warstwą śniegu, który nie miał zamiaru przestać padać. O 11 zza chmur wyjrzało słońce i przestało padać zatem bez wahania rozpoczęliśmy zwijanie obozu. O 12 na szlak wyruszył tragarz z częścią naszego bagażu (23 kg) a my po dwóch godzinach za nim. W obawie, że nie zdążymy i tragarz wróci na dół z naszym bagażem pod koniec drogi postanowiliśmy znów się rozdzielić. Do CAMP I dotarłem o 18. Krzysiek godzinę później. Czekając na niego spotkałem Andrzeja z Warszawy, u którego nocowałem dwa dni wcześniej. Okazało się, że chłopaki wrzucili zbyt szybkie tempo i Andrzej musiał się wycofać.
01.08.2004 niedziela
Kolejny dzień naszej wyprawy – dzień tzw. restowy, czyli odpoczynek i regeneracja sił. Pogoda, jakby znała nasze plany – cały dzień pada śnieg i wieje wiatr, czyli nawet jakbyśmy chcieli i tak byśmy nie wyszli w górę. Dzień mija na wzajemnych, gdańsko-warszawskich odwiedzinach, zacieśnianiu więzi, jedzeniu, piciu nieocenionej andrzejowej herbatki i długich Polaków rozmowach. Popołudniu Krzysiek postanawia zejść po depozyt, który zostawił w skałach podczas swojej pierwszej próby dojścia do CAMP I. Wraca po 4 godzinach zmęczony do tego stopnia, że zasypia tak jak przyszedł. Dopiero herbata Andrzeja stawia go trochę na nogi.
02.08.2004 poniedziałek
Wstajemy około 7 rano choć już od 5 byliśmy budzeni przez szykujących się do wyjścia Norwegów. Pogoda jak ręką odjął - niebo prawie bezchmurne. Bez większego zastanawiania postanawiamy z Andrzejem iść w górę. Pogoda i nasze pakowanie mobilizuje Krzyśka, który mimo nienajlepszej kondycji postanawia do nas dołączyć. Niestety długotrwałe śniadanie i pakowanie się powoduje, że w górę wychodzimy dopiero
...
Zobacz zdjęcia:
Tadżykistan
,
Kirgistan
Tadżykistan - wybierz obszar, który cię interesuje:








































