PATRONAT: Zarząd Morskiego Portu Gdańsk S.A.; onet.pl; Poznaj Świat; Polski Klub Przygody
CEL: Pik Lenina 7134 m.n.p.m. w górach Pamir
UCZESTNICY: Krzysztof Kula i Wojciech Suchy
TRASA: Gdańsk – Warszawa – Terespol – Brześć – Moskwa – Biszkek – Osz – Base Camp – akcja górska – powrót analogiczny
Bardziej szczegółowa wersja relacji znajduje się na www.almanak.gdansk.pl
Pamir i Pik Lenina - dziennik podróży
Wojciu2004-10-26 12:52:50
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
rozdzielamy i wracam do naszego namiotu. Relaksując się obmyślam plan jak najszybszej „ewakuacji” do domu. Około godz. 16 wraca. Przedstawiam mu swój plan, do którego odnosi się jednak dość niechętnie. Do CAMP II ruszamy o godz. 18. Nieco ponad godzinę później jestem już w „dwójce” i poprawiam umocowanie pozostawionego tu namiotu. Trochę niepokoje się o Krzyśka którego nie ma już ponad godzinę od mojego powrotu. Wreszcie dociera do namiotu parę minut po 21. Wypijamy herbatę, jemy kolację i zasypiamy w ciepłych śpiworach.
11.08.2004 środa
Rano standardowy scenariusz. Pobudka około 7 (nie potrafię dłużej spać w górach) lecz niestety znów się grzebiemy i zejście rozpoczynamy po 10. Plecaki mamy jeszcze cięższe niż w drodze do góry. Praktycznie znosimy wszystko co wnosiliśmy tu na dwa razy. Ciężar plecaka powoduje, że zmuszeni jesteśmy iść jeszcze wolniej a to z kolei jeszcze bardziej mnie męczy. W końcowym odcinku wpinam się w poręczówkę i na „ósemce” zjeżdżam ze wspomnianej już 100-metrowej prawie pionowej ściany. W CAMP I jesteśmy o 14.30. Zgodnie z wcześniejszym planem próbuję namówić Krzyśka na zejście do bazy. Umawiamy się, że zejdę sam a następnego dnia, celem oszczędności pieniędzy na tragarza, wejdę jeszcze raz do CAMP I i razem zniesiemy resztę sprzętu.
Ostatecznie biorę swój plecak i rozpoczynam samodzielne zejście trasą, którą pokonywałem już pięciokrotnie w czasie tego wyjazdu zatem nie spodziewam się komplikacji. Droga jak za każdym razem prowadzi trochę inaczej ale w dobrym kierunku. Szybko i bez problemów dochodzę do końcówki lodowca, za którym do pokonania jest jedynie lodowcowa rzeka. Normalnie jest to trywialnie proste gdyż prowadzi przez nią szeroki i mocny most lodowy. Problem polega na tym, że trzeba na niego trafić pomiędzy skałami co od strony lodowca nie jest wcale proste. Mimo, że robiłem to już dwa razy
...
Zobacz zdjęcia:
Tadżykistan
,
Kirgistan
Tadżykistan - wybierz obszar, który cię interesuje:







































