2009 - Kraje Beneluxu i Harz; Cz.III - Holandia
henq Wyświetlono: 155 razy 2009-07-26 20:50:46![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.23 (376 głosów) |
Są tam miejsca pracy wielu Polaków ( szczególnie Belgia i Holandia), jest tam dużo unijnych instytucji (Bruksela, Luksemburg), przewodniki zawsze zachwycają się tym, co opisują. Postanowiłem to sprawdzić. Relacja z wycieczki w czerwcu 2009 (samochód, namiot, 2 osoby).
Wyjeżdżamy z centrum na trasę E19 i kierunek Rotterdam. Gdy zjeżdżamy na parking koło Antwerpii, z trudem znajdujemy wolne miejsce, aby wypić kawę i cos przegryźć. Tuż za Dordrecht pojawia się znak drogi 210, która nas doprowadzi do Bergambacht, do zaplanowanego kempingu. Keming "De Nes" znajduje się dokładnie tam, gdzie pokazuje mapka z internetu.
Działki wygrodzone żywopłotem. Pani z recepcji prowadzi nas na miejsce, gdzie będziemy bardziej osłonięci przed wiatrem. Koszt - 8 Euro za dobę(!), w tym jest już wliczony prysznic. Ale w toaletach papieru brak - pewnie taki tu zwyczaj.
Po kolacji jeszcze mały spacer wzdłuż wału w celu rozpoznania okolicy. Kanał Lek jest bardzo szeroki, pływają nim duże barki i statki wycieczkowe. Po drugiej stronie jakiś port jachtowy i oczywiście wiatrak. Przy szosie ciągnącej się wzdłuż grobli liczne zagrody, bardzo zadbane, dużo kwiatów. Wszyscy coś hodują - głównie stada krów i owiec, ale też kozy, konie i daniele. Mnóstwo ptaków. Jest gdzie spacerować.
22.VI - Poniedziałek.
Dziś dzień bez samochodu. Wybieramy się do Bergambacht - 3 km pieszo. Spało się dobrze, cisza, tylko żaby czasem ją przerywały.
W Lidlu kupujemy niezbędne rzeczy - chleb, warzywa, owoce, wodę, śmietankę do kawy, margarynę. Potem w centrum, za kościołem odkryliśmy piekarnię i żałowaliśmy, że mamy niesmaczne pieczywo.
W miasteczku robię sporo zdjęć - szczególnie kwiatów. W drodze powrotnej odkrywamy coś w rodzaju minizoo, taką prywatna hodowlę egzotycznych zwierząt. Były wśród nich pawie, kangury, kanczyle, strusie, ohary i ostrygojady. Nawet pisklęta łyski udało się sfotografować w kanale.
Po kolacji jeszcze mały spacer do Lekkerkerk. Ruch na kanale Lek nadal duży.
23.VI - Wtorek.
Dziś wycieczka do Goudy samochodem , choć to tylko 10 km. Jedziemy N207 i w mieście , w centrum znajdujemy miejsce do parkowania (2Euro/h). Tłok. Sporo turystów mimo przedpołudnia - jest koło 11-tej. Centrum z rynkiem w kształcie trójkąta (ser?) i ratuszem zamknięte dla ruchu kołowego. Dekoracje też w postaci okrągłych serów zawieszone nad wąskimi uliczkami. Zabytkowa waga serowa. Robię zdjęcia i jedziemy dalej na północ, do Wielkiej Tamy przez Zuider Zee.
Jedzie się dobrze, głównie autostradą, ale jest bardzo gorąco i w pobliżu Amsterdamu robi się tłok. Na tamie zatrzymujemy się na punkcie widokowym. Jest to kilkupiętrowa wieża. Stąd widok na obie strony tamy. Woda tu i woda tam, nieliczne jachty w zatoce. Na górze bardzo silny wiatr. Dobrze, że tama od strony morza jest kilka metrów wyższa - osłania wiec autostradę.
Chcielibyśmy tu zawrócić, ale musimy jechać jakieś 5 km dalej. Dopiero przy stacji benzynowej Texaco jest przejazd na drugi pas ruchu (cała tama ma długość ze 30 km). Na parkingu robimy sobie II śniadanie.
| Oceń relację |
REKLAMA













