Filipiny – nieodkryty raj na Ziemi
octopus Wyświetlono: 1026 razy 2009-07-21 16:51:39![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.66 (165 głosów) |
Wspomnienia z wyjazdu grupowego Octopus Adventure Incentive&Travel www.innewakacje.pl
Filipiny to archipelag obejmujący ponad 7 tysięcy tropikalnych wysp i wysepek rozciągniętych w południowo - zachodniej części Pacyfiku i położonych między Tajwanem i Malezyjską częścią Borneo. Co ciekawe ponad 5 tysięcy wysp nie jest zamieszkałych, a 2,5 tysiąca nie ma nawet nazwy. Filipiny to mozaika kultur , prawdziwy raj dla podróżników zmęczonych zatłoczonymi plażami i skupiskami hoteli, to również raj dla nurków, głównie dzięki nietkniętym rafom koralowym, krystalicznej i ciepłej wodzie oraz wrakom Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii zatopionych w rejonie zatoki Coron Bay w 1944roku.
Manila wraz z przylegającymi miastami liczy 12 mln. mieszkańców. To aglomeracja wielkich kontrastów, drapacze chmur w centrum, a na obrzeżach slumsy gdzie ludzie gnieżdżą się w glinianych chatkach. W Manili spędziliśmy jeden dzień. W pamięci utkwiło mi nieciekawe miasto i totalny chaos na drogach. Było duszno i gorąco. W Manili widać silne wpływy amerykańskie. Po jednym tranzytowym dniu w stolicy czekała nas godzina lotu lokalną awionetką w rejon zwany Palawan, na wyspę Busuanga. Na lotnisku krajowym zważono dokładnie nasz bagaż i nas samych. Tutaj co dla mieszkańców jest oczywiste za nadbagaż płaci się od całości. Zastanowiło nas co to będzie, jeśli z wyprawy wróci parę kilo obywatela mniej lub więcej? Zrobią śledztwo? Po godzinie lotu dotarliśmy na Busuangę.
Na lotnisku czekał już na nas jeepney - filipińska wariacja na temat Jeepa Wranglera, czyli podstawowy środek komunikacji lądowej na Filipinach. Jeepneye to auta własnej produkcji (od cięcia blachy, spawania ramy do szycia siedzeń i malowania karoserii wszystko robi się samemu), pomieścić mogą, w zależności od wersji, od kilku do kilkudziesięciu osób, licząc rzecz jasna miejsca na dachu. Podróż dostarczyła nam wielu wrażeń zwłaszcza, gdy kierowca omijał mosty i jechał rzeką - być może bał się, że most nie wytrzyma obciążenia naszego bagażu, a może rzeka była za płytka żeby przejeżdżać przez most. Ciąg dalszy podróży to łódka pająk , charakterystyczna drewniana wąska konstrukcja posiadająca po bokach płozy chroniące przed kołysaniem na dużej fali.
Maleńka wysepka tego archipelagu Dimakya oczarowała wszystkich. Już z oddali z burty łodzi widać było śnieżnobiałe piaski kontrastujące z turkusem wody i bujną tropikalną roślinność. Na plaży z zewnątrz skromnie wyglądające chatki okazały się luksusowymi domkami posiadającymi wszelkie udogodnienia hotelu klasy 4*. Nasz pobyt w Club Paradise kulinarnie upłynął pod znakiem luksusów , dostatku i raju dla podniebienia. Kuchnia była wyborna, surowe, grillowanie owoce morza, ryby, zupy palce lizać. Obsługa hotelu jak na Azję przystało przesadnie serdeczna, miła i co najważniejsze bezinteresowna.
| Oceń relację |
FilipinyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















