• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Podążać własną drogą – Andy

Duszak47 Wyświetlono: 619 razy 2009-06-29 13:08:46
  Ocena:2.92 (123 głosów)


Duszak Team Ekspedycja Andy (cz.1)
Od wykiełkowania myśli o rozpoczęciu nowej wyprawy w "daleki świat" do jej realizacji istnieje głęboka przepaść, która w trakcie realizacji marzenia zamienia się w przestrzeń, która wynosi nas w chmury. Pozwala obserwować świat z innego stopnia wtajemniczenia, daje szerszy i głębszy punkt widzenia. Przepaść, która łączy się z przeciwnościami losu oraz z wieloma pytaniami - jak czegoś dokonać zamienia się w górę, którą zdobywamy. Stojąc na wysokim szczycie, to my wygrywamy, przełamujemy własne ograniczenia i słabości. Łamiemy własne doły i przepaście. Wtedy to my nad nimi górujemy....i właśnie ta myśl, to uczucie staje się naszym przyjacielem. Jako sprzymierzeniec towarzyszy nam na co dzień... nie tylko w trasie na rowerze, ale również wtedy, gdy czujemy twardą ziemię pod stopami.

Celem tej wyprawy było przejechanie najdłuższego i najwyżej położonego szlaku świata bez wsparcia z zewnątrz. Plan wydawał się tym bardziej ambitny, że nikomu prędzej to się nie udało. W ostatnich latach w świecie pasjonatów dwóch kółek głośno było o podobnych próbach, jednak każda kończyła się fiaskiem. Mimo wielu trudności i nieprzewidzianych zdarzeń, które zaskakiwały nas każdego dnia podczas wyprawy, która trwała siedemdziesiąt dni (20.11.2008 - 28.01.2009), UDAŁO SIĘ.

Każdy z długo planowanych punktów podróży był naszym udziałem: weszliśmy na drugi szczyt "Korony Ziemi": Aconcagua (6962 m), zdobyliśmy najwyższy rowerowy podjazd Świata - Aucanquilicha (6176m), poznaliśmy na własne oczy, co znaczy przebywać na najsuchszej pustyni świata - Atakama, przejechaliśmy Salar de Uyuni - największe solnisko na Ziemi oraz jeden z najbardziej płaskich obszarów świata.

Nie ma żadnej wątpliwości, że wyprawa nie udałaby się, gdyby nie

intensywne przygotowania,

które rozpoczęły się na dwa lata przed planowanym dniem rozpoczęcia podróży. W tym czasie dowiedzieliśmy się wszystkiego, co możliwe na temat rejonu, w którym mieliśmy spędzić kilkadziesiąt dni w trudnych warunkach. Wiedzę czerpaliśmy z wielu źródeł, jednak mimo dość obszernych i dokładnym wiadomości, i tak rzeczywistość okazała się dużo barwniejsza, dużo bardziej zaskakująca i piękniejsza niż można było to gdziekolwiek przeczytać, czy nawet zobaczyć na fotografiach. Dopiero równoczesne zobaczenie, poczucie i dotknięcie dało nam pewną całość, która sama w sobie okazała się niesamowicie wciągającą pięknością natury.

Życie w Andach to godziny, które płyną inaczej niż do tego przywykliśmy, to noce podobne do dni, wulkany, które czujnie śpią i niespodziewanie się budzą. To zwierzęta, które nie boją się człowieka, bo go...nie znają.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • molek / 2009-07-22
    podziwiam i szacunek :) na przelomie czerwiec lipiec 2009 przejechalem samotnie z londynu do zamoscia. to byla moja pierwsza tak dluga wyprawa... ale to co zrobiliscie to prawdzwy hardcore. pozdrawiam.
  • Crossway / 2009-07-20
    Świetna relacja i pomysł na wyprawę. Gratuluję zrealizowania planu!
BoliwiaWybierz obszar który Cię interesuje

BoliwiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju