• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

McKinley w dwadzieścia trzy dni.

maksok1 Wyświetlono: 189 razy 2009-06-23 09:27:23
  Ocena:2.33 (98 głosów)


Wyprawa na szczyt Mt.Mckinley
Mt. Mckinley
"Najtrudniejszym aspektem jakiejkolwiek wyprawy jest znalezienie odpowiedniego partnera". Była to najważniejsza wskazówka jaką uzyskałem podczas kursu wspinaczki zimowej organizowanego przez Alaskański Klub Górski. Wyprawa na najwyższy szczyt Ameryki Północnej jeszcze bardziej przekonała mnie co do prawdy powyższego powiedzenia, nauczyła mnie także iż nie liczy się szczyt tylko droga do niego.
Koncept podejścia narodził się dwa lata wcześniej w głowie znajomego, który niestety po zarażeniu mnie myślą o wielkich szczytach podjął się innych zajęć. Ja za to wyruszyłem na Alaskę, chodziłem po górach, poznawałem ludzi, nabierałem umijętności i wiedzę z nadzieją stanięcia na czubku kontynentu.
27 maj. 2006. Wygrzewamy się nad rzeką w miejscowości Talkeetna, według planu powinniśmy być już na lodowcu Kahiltna, lecz silne wiatry zniweczyły plany na dzisiejszy wylot. Zimne piwko nie było złe jak na pierwszy dzień wspinaczki, miesiące przygotowań, tydzień pakowania, a tu spóźnienie już na samym początku. Przed taką wyprawą jestem w dość dużym napięciu, nie jakieś nerwy, tylko by się chciało mieć za sobą etap przygotowań i planowań, zostawić z tyłu świat i przenieść w wymiar wielce prostej egzystencji o jednym tylko celu: wyżej. Ta właśnie prostota ciągnie mnie do gór, jasno zrozumiały plan, jedna myśl przewodnia, pozostałe atuty wspinaczki są jakby owocem dążenia w góry. Wspaniałe przyjaźnie, przygody, piękne widoki, poprzez miłość do gór możemy doznać te proste lecz spotęgowane uczucia i przeżycia, bez zewnętrznego zgiełku. Nasze myśli mają szansę się skupić na pięknie zachodzącego słońca, bólu odmrożonego palca, radości z pokonanej przeszkody.
28.5 Pogoda dopisuje, wystartowaliśmy o 11 rano, po godzinnym locie małą awionetką miękko wylądowaliśmy na lodowcu pokrytym śniegiem. Obóz główny na Kahiltna jest centrum kierowania wyprawami na szczyt, stąd nadaje się codziennie prognozę pogody przez krótkofalówkę, jest kontakt z lotniskiem, namiot medyczny i największy z atutów: jest tu ciepło. Rozbiliśmy namioty i ponownie pogrążyliśmy się w wylegiwaniu pod słońcem. W ciągu dnia doleciało jeszcze kilka grup, co parę godzin z oddali dobiegał nas potężniejący warkot zbliżającego się samolotu. Przyglądaliśmy się zespołom rozbijającym obozy i wracającym ze szczytu. W nocy temperatura spadła do -1.
29.5 Z powodu oblodzenia lądowiska dopiero o czternastej zjawił się samolot po nasze dziewczyny Kasię i Marcy. Zdecydowały się pożegnać nas w bazie, a teraz przyszedł czas by wracały do przytulniejszych miejsc. Zostało nas dwóch i nasz cel, zapadła decyzja aby czekać do zmierzchu i spadku temperatury, dzięki temu będziemy mogli bezpieczniej poruszać się po lodowcu.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje

Stany ZjednoczoneChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju