• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Bula ludożercy-Fidżi

za Wyświetlono: 4803 razy 2004-10-12 18:49:28
  Ocena:2.42 (182 głosów)


Bajecznie piękne plaże o białym piasku, koralowe wysepki, lazurowa woda i rajskie hotele w cieniu kokosowych palm. Tak większość z nas wyobraża sobie Fidżi. W rzeczy samej, na Fidżi jest to wszystko i jeszcze dużo, dużo więcej.
Jak przystało na polinezyjski raj, wychodzących z samolotu, turystów witają tubylcy ubrani w barwne spódniczki, z kwiatami hibiskusa we włosach. Każdy przybysz dostaje kwiatek i na szyję sznur drobniutkich muszelek. Rozlegają się okrzyki powitania “Bula, bula” czyli po fidżijsku -jak się masz. Trzeba przyznać, że to dobry patent, po chwili wszyscy, nawet ci najbardziej zmęczeni nocnym lotem z Los Angeles, śmieją się i też wołają Bula. Transkontynentalne samoloty lądują w mieście Nadi- to turystyczna stolica kraju, najlepsze miejsce by rozpocząć jego poznawanie. Szukając hotelu postanawiam zaufać, ustawionemu przy lotnisku, ulicznemu bilbordowi: "Fidżi to 333 tropikalne wyspy, znajdź swoją"- jadę do położonego kilka kilometrów od miasta Sonaisali Island Resord. Do hotelu, zgodnie z nazwą zbudowanego na niewielkiej wysepce, można dostać się tylko łodzią. Na powitanie pracownicy recepcji śpiewają "Bula Bula" - powoli przekonuję się, że to na Fidżi norma. -Teraz odpocznij, wieczorem po kolacji zapraszam cię na kawę słyszę od Terry Gortan odpowiedzialnej w hotelu za umilanie czasu gościom- wtedy opowiem ci, co na Fidżi jest warte zobaczenia. Rzucam się w wir wypoczynkowych dylematów. Co wybrać, morze czy basen, bardziej wyrafinowane drinki czy przystojniejszą barmankę?

Z błogiego nastroju wyrywa mnie nagłe poruszenie – do przystani przybywa udekorowana kwiatami łódź ze ślubnym orszakiem. Na ląd pierwsi wyskakują ubrani w palmowe spódniczki wojownicy. Twarze przyozdobili wojennymi malunkami, wymachują drewnianymi toporkami. Teraz pojawia się para młoda prowadzona przez, sypiące jej pod stopy kwiatowy dywan, dziewczynki. Liczący chyba ze dwadzieścia osób chór rozpoczyna koncert – na początek, jakże by inaczej, tradycyjne Bula. Para młoda to liczący gdzieś pod czterdziestkę mężczyzna o spojrzeniu prezesa dużej korporacji czy też dyrektora banku i dwudziestoletnia, jasna blondynka, bardzo ładna mimo nienaturalnie czerwonej twarzy. Składając gratulację pytam, dlaczego ślub na Fidżi. Ronald bo tak się przedstawił odpowiedział -Długo szukałem partnerki na życie, chcę by ceremonia i podróż poślubna były naprawdę czymś wyjątkowym, Lana nie miała łatwego dzieciństwa, pragnę jej to wynagrodzić. –Gratuluję partnera- zwracam się do panny młodej- teraz widzę, że jej czerwona twarz to po prostu efekt zbyt dużej dawki promieni słonecznych. Dziewczyna nieśmiało się uśmiecha i rozkłada ręce. –Żona nie mówi po angielsku – z ratunkiem przychodzi Ronald – dopiero się uczy. Blondynka, nie mówi po angielsku – Od kuda wy priejechali? – pytam wiedziony instynktem. Trafiony- zatopiony, twarz dziewczyny pojaśniała. Okazało się, że SwietLANA jest Ukrainką, męża poznała przez internetowego pośrednika.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
FidżiWybierz obszar który Cię interesuje

FidżiChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju