• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

ŚWIĘTE MORZE SYBERII ALBO NA KATAMARANIE WOKÓŁ BAJKAŁU. Część IV.

Kamil Otocki Wyświetlono: 271 razy 2009-06-13 02:32:47
  Ocena:3.03 (98 głosów)


Na początku 2007 roku planowaliśmy spływ katamaranem największą rzeką Półwyspu Kolskiego… Wylądowaliśmy na Bajkale… Jak się później okazało była to podróż, póki co, życia i całkowicie różna od masy innych bajkalskich ‘wypraw’…
Święty Nos, czyli koniec przygody, prawie…

Na Świętym Nosie, na jego północnym krańcu - przylądku Wierchnieje Izgolowje, znajduje się mały prawosławny krzyż i porzucona, na wpół zatopiona ogromna barka. Miejsc do biwakowania nie ma ciekawych, za to miejscowych trzepiących sieci, nie brakuje. Pojedliśmy czerwonej porzeczki, którą nad Bajkałem można spotkać praktycznie wszędzie i popłynęliśmy dalej. Brzegi półwyspu są bardzo trudno dostępne z dwóch głównych powodów: pierwszy to bardzo sypkie skały i podłoże składające się właśnie z obluzowanych kamieni drugi, to niesamowicie gęsta roślinność, przez ścianę której się przebić, co graniczy praktycznie z cudem, a już na pewno owocuje ogromną ilością zadrapań na całym ciele. Przepływając obok Wysp Uszkanich zastanawialiśmy się czy do nich nie podpłynąć, ale wzmagający się wiatr jakoś nas zniechęcił. Na przerwę zatrzymaliśmy się przy cyplu Markowa i nasza obecność w takim, wydawać by się mogło, odludnym miejscu mocno zasmuciła inną grupę, która na nasze pozdrowienie nie zareagowała, a tylko stała nieruchomo i patrzyła jak objadamy, na pewno 'ich', krzaki maliny. Jako, że towarzystwo nie było skore do rozmów, szybko wskoczyliśmy z powrotem i popłynęliśmy, już na samo południe półwyspu, na cypel Niżnieje Izgolowie. Wiatr, na szczęście dla nas korzystny, hulał już na całego i rozkołysał ogromną, ale długą i łagodną falę. Zabawy było co nie miara, bo kiedy katamaran znalazł się na górze fali , dodawaliśmy gazu w momencie kiedy zaczynał z niej się ześlizgiwać. Grawitacja i śruba napędowa tak działały razem, że rozwijaliśmy dwa razy większą prędkość, niż płynąc na pełnym gazie po równej tafli. W takich momentach chętni rozwijali też żagiel, z którego było więcej radochy i śmiechu, niż pożytku. Kiedy dopływaliśmy już do południowego krańca, zauważyliśmy na nim starą wierzę obserwacyjną i pozostałości po dawnej stacji meteorologicznej. Niestety nie zabrakło na brzegu ogromnej ilości zużytych akumulatorów do łodzi, lin, nawet butów i innego rodu śmieci...
Cypel opłynęliśmy wokół, bardzo szerokim łukiem omijając mieliznę, która była przedłużeniem samego cypla i stanowiła niemałe zagrożenie, nawet dla nas, którzy mieliśmy minimalne zanurzenie. Kiedy znaleźliśmy się po drugiej stronie przylądka, wszystko ucichło, cieszyliśmy się, że znaleźliśmy naprawdę bezpieczny zakątek: wąski pasek kamienistej plaży otoczony z wszystkich stron praktycznie niedostępnymi skałami. Tam też się niezwłocznie zainstalowaliśmy...
Grupa rozlazła się we wszystkich kierunkach, część odwiedziła wieżę obserwacyjną, część szukała 'skarbów' w opuszczonej stacji meteorologicznej, inni siedzieli w trawie i wsuwali jagody.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Przemo / 2009-12-09
    Wspaniała opowieść. Gratuluję!
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje

RosjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju