• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Beskid Wyspowy - maj 2009

Azazel Wyświetlono: 207 razy 2009-05-24 23:50:12
  Ocena:2.73 (56 głosów)


Dwudniowy wypad w Beskid Wyspowy (2009)
Po ekstremalnie wczesnej pobudce i porannym pociągu do Krakowa a następnie w kierunku Zakopanego wysiedliśmy już nieco rozbudzeni w Rabce Zdroju i ruszyliśmy znaną mi drogą w kierunku szlaku zielonego na Luboń Wielki. Gdy już do niego dotarliśmy przypomniałem sobie, co obiecałem sobie pamiętać, kiedy byłem tu poprzednim razem. Najkrótszą drogą łączącą dworzec PKP z zielonym szlakiem są tory kolejowe, do korzystanie z których zachęcam - o ile się orientuję "śmigają" tamtędy tylko sporadyczne zabytkowe parowozy z Chabówki, trzeba mieć nielada szczęście, by się na takiego natknąć.
Zostawiając za sobą zabudowania Rabki Zaryte ruszyliśmy łąką, po naszej lewej stronie nieśmiało wyłaniały się Tatry. Na granicy lasu znajduje się miejsce a'la kapliczka z ołtarzem. Wyrzeźbiono tam siedzącego Jezusa, nie jestem znawcą, ale nigdy nie widziałem go takim wyluzowanym. Chwilę po tym mijamy "Kiosk Leśny" - nie mieli nic w ofercie. Pnąc się w górę mijamy jeszcze jedno miejsce modłów. Szlak robi się coraz bardziej stromy, męcząca jest także duchota i plecak na grzbiecie. W pewnym momencie, na niewielkiej polance, jak się okazało zgubiliśmy szlak, ale idąc cały czas dróżką dochodzi się i tak do miejsca gdzie, zielony łączy się z niebieskim i wszystko jest ok. Stamtąd już tylko rzut beretem do pięknego schroniska na Luboniu Wielkim (1022 m.npm.). Obok niego stoi ogromna antena radiowo - telewizyjna, punkt meteorologiczny, bacówka, ławeczki - ogólnie wypas, miejsce miłego spędzania czasu, szczególnie że pustka dokoła. Rozlega się stąd ładna panorama Beskidu Wyspowego, widać też Babią, której szczyt ciągle w śniegu.
Gdy już nacieszyliśmy się widokami i napojami ruszyliśmy ku Glisnemu szlakiem czerwonym. Był on bardzo stromy, co szczególnie odczuliśmy w nogach dzięki ciężkim plecakom. Będąc w przełęczy odbiliśmy na szlak zielony i ruszyliśmy na Szczebel. Przystanek PKS opisany na mapie jako "Teczyn Gm." można włożyć między bajki, fizycznie coś takiego nie istnieje, zresztą droga z Mszany do Tenczyna przez Glisne nadaje się chyba tylko dla miłośników offroadu, crossu i innych dawców na quadach. Zielony szlak przez Małą Górę na Szczebel jest całkiem stromy, a sam Szczebel (997 m.npm.) mimo niewielkich tylko prześwitów pozwala dojrzeć Tatry. Na szczycie jest znowu ołtarzyk, kamień poświęcony papieżowi (ciekawe któremu?). Czarny szlak w dół (ten w kierunku Mszany) jest baaaardzo stromy i baaardzo skalisty. Jest też bardzo ciekawy, niestety ciężkie plecaki i ból w nogach jakoś nie pozwalał nam się tym cieszyć. Jeśli ktoś idzie bez obciążenia, to może się pokusić o podejście nim (ale uwaga, one naprawdę jest stromy). Gdy jesteśmy niżej możemy podziwiać popołudniową panoramę Mszany, spod Szczebla wygląda ona bardzo malowniczo.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju