• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Egipt I - Nad życiodajnym Nilem

Majka1306 Wyświetlono: 411 razy 2009-05-23 14:00:44
  Ocena:3.28 (61 głosów)


Całkowicie subiektywna relacja z kraju Faraonów
Egipt. Wśród polskich turystów popularny nie mniej niż zakopiańskie Krupówki. Jedni jadą tam by podbijać morskie głębie kryształowo czystego Morza Czerwonego, innym wystarczą piękne plaże, hotelowe bary wyposażone w regionalne trunki i upojne ciepło. Są też tacy, którzy szukają tu pamiątek po dawnych cywilizacjach, i nie marzą o niczym innym niż stanąć oko w oko z kamiennym Sfinksem. Ale kraj Faraonów to coś więcej. Morze złotych piasków, skały w kolorze ochry, budowle jakich próżno szukać gdziekolwiek indziej. To także niezwykła kultura, religijny tygiel graniczący z tykającą bombą jaką jest Izrael, to ludzie z mentalnością tak inną niż nasza - europejska. Ludzie ciekawi świata, którzy ze względu na przerażającą politykę wizową w większości przypadków nie mogą wyjechać NIGDZIE, nawet do miejsc tak dla nich nieodległych jak Jordania...

Moja podróż zaczyna się na lotnisku w jednym z tzw. "Kurortów" na półwyspie Synaj, w azjatyckiej części państwa. Jest ciemno i zimno. W końcu styczeń. Szybki transfer do hotelu. W zasadzie otacza mnie pustka, rano okaże się że to po prostu pustynia. Z
całej siły oddycham tym jakże innym powietrzem. Zimnym, pobudzającym. W zębach czuję piasek. Byle do rana. Świt pokazuje wszystko to co zabrała noc. Na tle nieba zaczynają rysować się kształty ogromnych, wyjałowionych wzgórz. Żadnych roślin, żadnych drzew. Tylko skały, które wraz z budzącym się słońcem z minuty na minutę zmieniają kolor. Gdzie nie sięgnąć okiem wszędzie to samo. Malutkie hotele w stylu mauretańskim, piasek, gdzieniegdzie trochę zieleni i skały.

Z wybiciem 12tej kierujemy się do portu Morza Czerwonego, skąd odpływa nasz prom do Hurgady. Tam podróż zacznie się naprawdę. W świetnie zorganizowanym porcie prześwietlają nam bagaże, a kilku uzbrojonych mężczyzn prowadzi nas na właściwy prom. Po czterech godzinach jesteśmy na miejscu. Chyba właśnie wtedy po raz pierwszy zobaczyłam prawdziwy Egipt... A może najpierw usłyszałam? Większość osób, które opuszczały prom odniosło tego typu wrażenie. Nagle nad nami rozpostarło się czarne, rozgwieżdżone niebo. Kontrastem dla niego byli Egipcjanie. Ubrani w swoje "standardowe" codzienne ubranie, tzw. galabije. Mężczyźni w białych i beżowych szatach, kobiety z zasłoniętymi twarzami, bose dzieci zaczepiające każdego "białego" i dźwięk dobiegający zewsząd. To mezzuini zaczynali wieczorną modlitwę. Jej dźwięk, przenoszony przez zainstalowane na mineratach megafony docierał wszędzie. Miękkie zaśpiewy, dźwięki tak natchnione i prawdziwe, że wystarczyło zamknąć oczy żeby cofnąć się do czasów Salladyna.

Nikt nie rozpakowywał rzeczy. Nie opłacało się. Rano czekała nas podróż do starożytnych Teb.
Nocny spacer po Hurgadzie. Znowu kontrast. Tłumy turystów i naganiaczy.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
EgiptWybierz obszar który Cię interesuje

EgiptChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju