Wakacje 5 stolic Budapeszt-Bratysława-Wiedeń-Praga-Berlin
CORK17 Wyświetlono: 1091 razy 2009-04-08 00:15:54![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.86 (179 głosów) |
Dziennik podrózy po Wegrzech, Czechach , Austrii i Niemczech
www.zaginionyswiat.blogspot.com
Trasa naszej podróży to Gdańsk-Kraków-Tokaj- Tischaujvaros-Szentendre-Budapeszt-Bratysława-Mikulov-Wiedeń-Czeski
Krumlow-Praga-Berlin-Gdańsk.
Wyjazd 14 lipca 2008
Start z Gdańska Oliwy
Załoga Nas dwoje + 2 dzieci- nasze córki (13 i 9 lat)
Ruszamy wczesnym rankiem aby po południu zladowac w Krakowie(idziemy do naszej ulubionej knajpki na obiad i spotykamy sie z naszymi przyjaciólmi, którzy jada z nami na Węgry - ich pierwszy wyjazd z 3letnim dzieckiem)Drugiego dnia snujemy sie po uliczkach Krakowa. Zwiedzamy Muzeum Czartoryskich (obowiązkowo ogladamy Damę z łasiczka - to efekt naszej wiosennej wyprawy do Toskanii)oraz kopalnie soli w Wieliczce. Następnego dnia ruszamy na Węgry.
Omijamy skrótem Poprad i zatrzymujemy się w Levoczy. Zwiedzamy uroczy kościół (lista zabytków Unesco) - w kosciele mieści sie ołtarz wyrzeźbiony przez ucznia Wita Stwosza. Slowacy chlubia się , ze jest większy od tego w Kościele Mariackim. Wczesnym popołudniem dojeżdzamy do winnic Disnokiu (wolne tłumaczenie - nazwa od skały w kształcie głowy dzika). Zwiedzamy winnice oraz zakład produkujący wino. Oprowadza nas miła Ester. Przedstawia również świetna prezentacje o tokaju po polsku przygotowana przez Dom Wina z Polski(jak milo). Schodzimy do piwnic - szok! całe rzędy beczek z winem a w oddzielnym odgałęzieniu - ponad 100 tys butelek przedniego tokaju. Ester przygotowuje degustację win - próbujemy wszystkich gatunków produkowanych przez Disnokiu. Sa pyszne. Kupujemy po kilka butelek wina i ruszamy do miasteczka Tokaj.
Ciekawostka: w Disnokiu miesci się owalny budynek w kształcie pierścienia. Ze zdumieniem dowiadujemy się , że jest to garaz dla traktorów. Ma jednak tak doskonała akustykę, że urządza się w nim koncerty.
Lądujemy w Tokaju. Ja ruszam od razu zarezerwować nocleg. 2 lata temu nocowalismy w HULI PANZIO. Jest to pensjonat, który miesci się nad cukraszda na samym poczatku głównej ulicy Tokaju (ul. Rakoczi 16. Tel. 06(47)352-791. Dostajemy ten sam pokój co poprzednio. Własciciel pamieta nas i ucieszył sie wyraźnie na nasz widok. Za pokój płacimy ok. 160 zl za 4 osoby (pokój to tak naprawde 2 pokoje połaczone
ze soba z czyściutką łazienka , telewizorem i lodówką z mozliwościa klimy za dopłatą). Idziemy na obiad do restauracji przy hotelu Milenium - jak zawsze jest pysznie. Obiad na Węgrzech dla mojej 4 osobowej rodziny wahał się w cenach między 80 a 120 zł średnio. A moje córy często jedza jak dorosli. Te ceny miło zaskakuja. Wydaje mi sie że jest taniej niz w Polsce. Jest 1 różnica - tu zawsze niemalże mamy pogodę. Nastepnego dnia ruszamy do Tiszaujvaros - na camping termalny. Po raz 1 zarezerwowaliśmy domek. Jest to pół murowanego domku. Nasza część ma 32 m2. Na tej powierzcni jest pokój dzienny z 2 rozkładanymi fotelami dla naszych córek. Dzienny jest wyposazony w kuchenke gazowa, lodówke.
| Oceń relację |
Komentarze
WęgryWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














Przeczytałam " jednym tchem". Świetna relacja ;-) Na pewno skorzystam z rad. Pozdrawiam i życzę kolejnych ciekawych wypraw!
"Pamiętnik" z podróży ciekawy (przeczytany od 1 do ostatniej str). wróciłam jeszcze potem do Węgier (tam ja jeżdżę co roku na wakacje).
a to ciasto drożdżowe z grill'a z otoczone w cukrze wanil, bądź orzechach to "Kurtoskalacs". w krakowie nawet przez jakis czas w zeszlym roku to widzialam, ale znikło ;]
Pozdrawim i życze zawsze dobrej pogody przy takich wyjazdach
Z przyjemnoscia przeczytalam "dziennik podrozy". Jest w nim wiele cennych porad z ktorych napewno skorzystam! Pozdrawiam z Umbrii!