• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Pieniny - marzec 2009

Azazel Wyświetlono: 384 razy 2009-03-26 10:54:13
  Ocena:3.03 (68 głosów)


Wiosenny wypad w Pieniny 2009
Pierwszy dzień wiosny zaskoczył mnie w Pieninach głęboką zimą. Gdy u nas śnieg jest już wspomnieniem, jeszcze natarczywie próbującym powrócić, tam rodzinne oczyszczanie podjazdów i chodników jest na porządku dziennym. Masy białego puchu zalegają nawet w nisko położonych miejscach, a wyżej jest go prawdziwe zatrzęsienie.
Zaczynamy u wlotu położonego ponad Jaworkami Wąwozu Homole, początkowe kładki i ścieżki, rozdeptane przez pierwszych sobotnich turystów, zmieniają się w prawdziwe, sięgające co najmniej kolan zaspy. Otaczające wąwóz skały robią niesamowite wrażenie w dopołudniowym słońcu. Gdy opuszczamy wąwóz, kierując się w stronę najwyższego szczytu Pienin Małych (warto zauważyć, że jest to najwyższy szczyt Pienin w ogóle) Wysokiej (1050m.) śniegu pod butami jest jeszcze więcej, a jak się po jakimś czasie okazuje przed nami tylko jedna osoba, którą za chwilę wyręczamy w trudnej funkcji przecieracza szlaku. Strumyki, płotki, widoczne z daleka chatki tworzą niezapomnianą zimową atmosferę. Strome podejście pod Wysoką zachwyca panoramą na południową stronę Pienin, a mocno przebijające się słońce ukazało piękno zimowych Pienin. Herbatka na szczycie a potem marsz w dół do schroniska pod Durbaszką. Bliskość jego okazała się pozorna, w głębokim śniegu droga była mozolna i męcząca. Uradowani dotarliśmy do klimatycznego schroniska i nawet brak piwa nie był dla nas przeszkodą, a jedynie nauczką.
Warunki atmosferyczne na szlaku skłoniły nas do zastanowienia się nad naszymi planami i nastawienia na krótsze dystanse. Mimo tego odległość jaką pokonaliśmy dnia drugiego była dla nas imponująca. Rankiem wyruszyliśmy spod Durbaszki, a pierwszym naszym celem była górująca nad Szczawnicą Palenica. Już pierwsze podejście, w jakże by inaczej głębokim śniegu, ukazało nam przepiękną, jakże bliską panoramę Tatr - wczesny poranek sprawił, że nie zdążyły się tam jeszcze zebrać chmury, dzięki czemu mieliśmy je jak na dłoni. Na Wysokim Wierchu zgubiliśmy szlak, nietrudno o to było z powodu braku drzew, śladów i czegokolwiek. Kierowaliśmy się wyczuciem, mając po lewej majestatyczne skały Rabsztyn, a gdzieś po prawej charakterystyczny masyw Jarmuty z nadajnikiem na szczycie. W ten sposób pokonaliśmy Luźne Skały i tuż za Szafranówką oczom naszym ukazało się całkiem zaludnione zbocze Palenicy. To pewnie dzięki obecności sporej ilości narciarzy mieliśmy okazję zakupić piwo i czym prędzej ruszyć w kierunku Schroniska Orlica, położonego nad Dunajcem. Trzeba przyznać, że schroniska PTTK w Pieninach rozczarowały nas niemiłosiernie. W Orlicy było nieczynne. To dziwna polityka, jak na tak uczęszczane miejsce. Zmobilizowało nas to do maksymalnego zbliżenia się do celu wyprawy dnia kolejnego - masywu Trzech Koron. Ruszyliśmy więc przełomem Dunajca do Sromowców Niżnych.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju