Rejs po Karaibach 600$, drink na statku 6$, parasailing 70$, klimat wysp - BEZCENNY...
Karaibskie marzenie...
Matlub2009-03-12 13:26:49
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.92 z 5.00. 60 głosów oddanych
na pewno warto było zobaczyć dokładniej. Po powrocie na statek wieczór kapitański. Kobiety godzinami stojące przed lustrem, wybierające strój na ta okazje, żeby poczuć się jak księżniczki. To normalna rzecz. Po kolacji zdjęcia, spacer po pokładzie. Titanic nie dałby przy tym rady:) Przed nami był jednak jeszcze jeden port. Ten na który wszyscy czekali - wymarzona Jamajka. Nie trzeba nawet pytać z czym się kojarzy. Niesamowita energia wyspiarzy mówi sama za siebie. Jamaica - "Don't problem". Pierwsze godziny spędziliśmy na Dunns Rivers Falls. Szkoda tylko, że nikt nam nie powiedział, że trzeba będzie się wspinać po wodospadach. Nie ważne było co masz na sobie, nie ważne było jakie buty masz na nogach, ile masz lat. Nie będziesz mokry - nie masz zabawy. Każdy musi spróbować. Jedni w strojach kąpielowych, inni w drogich rzeczach. To nie było istotne. Każda grupa osób miała przydzielonego swojego opiekuna, który przy okazji był również operatorem kamery. To, z czym my nie mogliśmy sobie poradzić, dla Jamajczyków nie stanowiło problemu. Tempo, w jakim pokonywali oni wodospad, i ich bose stopy, wprawiały nas w kompleksy :) warto na pewno odwiedzić to miejsce. Nie wiedzieliśmy jednak, że powinniśmy mieć pełne portfele. Panująca tam bieda doprowadza do wykorzystywania turystów. 20$ napiwku to norma...a czasami obraza z powodu niewielkiej kwoty. Zanim tam pojedziecie, nauczcie się lepiej szybko biegać, bo ucieczka przed wszystkimi natrętami sprzedającymi pamiątki czy też słynne jamajskie używki może być problemem. Wyspa jest zaskakująca i w rzeczywistości odbiega od wyobrażeń o niej, a przynajmniej tak było w moim przypadku. Kojarzyła mi się bowiem z rajem, muzyką reggae na plaży i dużą ilością hoteli. Na żywo wygląda natomiast jak dżungla, kryjąca mnóstwo tajemnic. Wracając jednak do samego zwiedzania...Razem z wodospadami mieliśmy połączoną imprezę na plaży. Darmowe drinki, świetne jedzenie...tego było nam trzeba. Po długim dniu kąpielą w błękitnej wodzie też nikt nie pogardził. Jamajki, które się nami zajmowały były niesamowite. Najpierw pokaz tradycyjnego tańca, później nauka:) Musze przyznać, że nam tak dobrze to już nie szlo. Każdy dał jednak z siebie tyle, ile mógł. Przyjemności szybko się kończą. Czas było wracać na statek. Cała wstecz i do Miami. Jeszcze tylko dzionek na pokładzie i koniec. Ostatni wieczór był podsumowaniem całej wyprawy. Wszyscy pasażerowie zebrani na górnym deku, muzyka dobiegająca z każdej strony, krotko mówiąc wielka biba:) Takim akcentem pożegnaliśmy Karaiby. Rano dobiliśmy do portu w Miami. To co dobre się skończyło. Czas wrócić do rzeczywistości... może jeszcze kiedyś wybierzemy się w magiczny rejs zostawiając w portach wszystkie troski...Kiedy patrzysz w morską dal...nie widzisz nic poza błękitem wody. Przenosisz się w inny świat...nie zawsze chce się wracać...spróbujcie sami....
Strona: 1 2 3 [4]
Zobacz zdjęcia:
Meksyk
,
Jamajka
Meksyk - wybierz obszar, który cię interesuje:










































