Sadda - Sahaba
osypa Wyświetlono: 359 razy 2009-03-03 23:21:30![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.11 (98 głosów) |
Sadda i jej Sahaba zawsze kojarzyły mi się z czymś magicznym – odrealnionym nieco tempem życia, nieoczekiwanymi zwrotami akcji i absurdalnymi niekiedy wydarzeniami
Sadda była niewielką wioseczką plemienia Manasir, nad brzegiem Nilu. Jak całe Dar Manasir (kraj Manasirów) miała pecha znaleźć się na miejscu planowanego wielkiego jeziora retencyjnego tamy w Merowe. Obszar ten znalazł się w zasięgu działań ratowniczych polskiej misji archeologicznej. Spośród setek odkrytych stanowisk ze wszystkich epok, cmentarzysko w Sadda datowane na okres IV-VI wiek po Chrystusie, powierzone mi zostało do badań już na samym początku kampanii.
Starożytne kurhany położone były za funkcjonującym do dziś cmentarzem muzułmańskim, na przedpolu jałowej pustyni. Jak wiele takich miejsc rozpoznawane było przez miejscowych jako twory z epoki Anadź - starożytności. Jak opowiedział nam zaprzyjaźniony człowiek imieniem Abdelminim, legendarny założyciel wioski - Hadżazi, miał pewnej nocy ukazać się we śnie jednemu z mężczyzn i oznajmił, że nim ten przyjdzie po barakę (błogosławieństwo) do jego gubby (grobowca), niech najpierw pofatyguje się do Sahaba (jak określano nasze cmentarzysko), bo tam pochowani są posłańcy proroka Mahometa, którzy chronili mieszkańców tej ziemi od zawsze. Siedem z siedemdziesięciu kurhanów wybrano zatem jako pochówki świętych mężów, ustawiono na nich flagi niczym na grobach muzułmańskich i odprawiano przeróżne rytuały - leczono drobinami ziemi z kurhanów, proszono domniemanych świętych o radę lub pomoc, w końcu - w dni świąteczne modlono się przy nich i pozostawiano drobniaki dla najbiedniejszych. Kiedy rozpoczynaliśmy wykopaliska - z ciekawością i strachem ludzie przyglądali się nam i czekali kiedy Sahaba nas pokara. Musieliśmy uchodzić za ludzi igrających z tajemnymi mocami. Wbijanie metalowych szpil i rozwieszanie między nimi kolorowych sznurków jak nic pasowało do zabiegów magicznych. Niezwykła umiejętność trafiania na groby niewidoczne na powierzchni też czyniła z nas istoty obdarzone nadprzyrodzonymi zdolnościami. Napięcie sięgnęło zenitu, kiedy natrafiliśmy na naturalnie zmumifikowane zwłoki mężczyzny z długą kręconą brodą i zieloną szatą. "Sufi..." - poszło po ludziach. Biali wykopali świętego! Na nic zdały się tłumaczenia, że zielony kolor to ułuda wywołana środowiskiem zalegania JASNYCH wełnianych szat, a pochowany człowiek miał strusie piórko w głowie i bynajmniej nie był muzułmaninem! Nie mógłby nim być gdyż Mahomet narodził się parę wieków później...
Kopaliśmy już dobrych kilka dni, miejscowi przestali się nas bać i zaczęli z nami pracować. Pewnego dnia doczyszczaliśmy grób kobiety, pięknie przystrojonej szklanymi paciorkami i brązowymi bransoletami na stopach (kostkach - nomen omen). Gdzieś w głębi komory majaczyły też 3 kompletne naczynia ceramiczne. Przerwa na śniadanie trwała pół godziny, więc odeszliśmy od wykopu, by odpocząć w cieniu skał.
| Oceń relację |
SudanWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju

























