Sumatra – Centrum Rehabilitacji Orangutanów w Bukit Lawang.
100ga Wyświetlono: 1146 razy 2009-02-25 10:54:44![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.09 (319 głosów) |
Jedynego orangutana, jakiego dotąd widziałam, pamiętam z ZOO. Był to wielki, smutny samiec, porośnięty potwornie skołtunionym, rudym futrem, siedzący bez ruchu w ciemnym kącie klatki. Pomyślałam wtedy, że to bardzo odrażająca małpa, ale można mi wybaczyć, bo miałam niewiele lat i mało zrozumienia dla zwierząt trzymanych w zamknięciu. Jednak teraz, gdy „nieco” podrosłam postanowiłam zobaczyć jak te, niemal wymarłe zwierzęta, wyglądają w swoim własnym świecie. Odwiedzając Sumatrę nie sposób też pominąć takiej atrakcji, jak słynne na cały świat Centrum Rehabilitacji Orangutanów.
Centrum mieści się w Bukit Lawang, miasteczku graniczącym z Parkiem Narodowym Gunung Leuser, utworzonym w latach 70 ubiegłego wieku, a obecnie wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako Tropical Rainforest Heritage of Sumatra. Bukit Lawang, położone jest nad brzegiem kapryśnej, a często potwornie niebezpiecznej rzeki Bohorok, która w 2003r zniszczyła wiele domów i porwała niemal 300 osób. Dziś nowo odbudowane posesje, tanie hoteliki i małe knajpki znów leżą niebezpiecznie blisko brzegów, a długi, wiszący most, najbardziej charakterystyczny punkt miasteczka, spina je zgrabnym łukiem, pozwalając przechodzić nad spienionym i rwącym nurtem.
Docieramy tu w Chiński Nowy Rok i miejsce pełne jest gości biesiadujących nad brzegiem rzeki, bądź spływających jej nurtem w wielkich gumowych dętkach. Atmosfera jak na majówce, brakuje tylko sztucznych ogni i parady ze smokiem, typowej dla obchodów tego święta. Mamy obawy, że możemy mieć problem ze znalezieniem noclegu ale naganiacze przechwytują nas jeszcze w drodze z Medan i oczywiście zupełnie przez "przypadek", jeden z nich okazuje się także licencjonowanym przewodnikiem. Taki styl pozyskiwania turystów może się wydawać nieco irytujący, jednak warto pamiętać, że światowy kryzys i tu daje się we znaki. Uprawy kauczuku i palmy olejowej dają dziś wielokrotnie niższe dochody niż jeszcze pół roku temu (cena skupu kauczuku spadla o 90%!) i każdy z mieszkańców gorączkowo rozgląda się za inną pracą. Cena trekkingu jest na tyle niska, że watro przymknąć oko, sprawdzić co przewodnik oferuje i podziwiać niezwykłą obrotność w zdobywaniu klientów.
Park Narodowy Gunung Leuser utworzono po to, by uwolnione z niewoli orangutany (często trzymane w domach niczym maskotki) przyzwyczaić z powrotem do samodzielnego życia w dżungli. Dziś ośrodek szczyci się przywróceniem do naturalnego środowiska 200 sztuk, z których część powraca tu już ze swoim potomstwem na codzienne, poranne lub popołudniowe karmienie. Dla turystów jest to wspaniała okazja, by zobaczyć jak schodzą się do prowizorycznej, leśnej stołówki, czyli drewnianej platformy rozpiętej między drzewami, niedaleko wejścia do parku. To WEJŚCIE to swoją drogą ciekawe przeżycie. Gdy docieramy tu ścieżką wijącą się wzdłuż rzeki, okazuje się, że brama znajduje się na drugim brzegu i zupełnie nie wiadomo jak się tam dostać. Pół godziny później pojawiają się strażnicy i zaczyna się zabawa. Najpierw trzeba wyłowić zatopioną w wodzie łódkę, a właściwie małe czółno, następnie oczyścić z mułu i powoli przeprawić nią wystraszonych turystów. Rzeka jest rwąca, a po deszczach bardzo niebezpieczna, więc przeprawa jest jedną z większych atrakcji parku. Po drugiej stronie niemal natychmiast natykamy się na małego orangutana, który nie zwracając na nas uwagi, popija wodę z plastikowej butelki.
| Oceń relację |
IndonezjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju












































