Dziennik z podróży na koniec świata...
pajdos Wyświetlono: 898 razy 2009-01-31 12:38:27![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.48 (199 głosów) |
Dziennik z podróży do Nowej Zelandi
7 KONTYNENTÓW
05.11.06 Kraków - Piła - Warszawa
Właśnie rozpoczyna się nasza podróż. Pociąg osobowy relacji Piła - Bydgoszcz. Następnie przesiadamy się już na pośpieszny w kierunku stolicy. I po wielu trudach (pomyliliśmy kierunek autobusu 521 i zwiedziliśmy peryferie Warszawy) docieramy do hotelu.
06.11.06 Warszawa - Londyn
Na razie humory dopisują, oby tak dalej. Na lotnisko jedziemy autobusem nr 175, tam wsiadamy do samolotu linii Easyjet do Londynu. Na miejscu, zarezerwowany wcześniej Easybus, zabiera nas na Baker Street, skąd po wizycie w banku i długich poszukiwaniach dolarów nowozelandzkich wybieramy się nad Tamizę. Tam, chcąc z klasą pożegnać się z kontynentem europejskim, jemy kolację, spoglądając na rzekę i parlament. Następnie udajemy się już prosto na lotnisko. Po odprawie położyliśmy się na wygodnych leżakach i obserwowaliśmy Jumbo Jety. Niektóre rzeczy w Anglii można polubić.
07.11.06 Hong Kong
Po długim locie (ok. 12 godzin) wylądowaliśmy podobno w gorącym Hong Kongu. Niestety mamy za mało czasu, aby go zobaczyć. Naprawdę szkoda, bo przez okno wygląda ciekawie. A na razie czekając na kolejny lot umila nam czas "Hongkonggańska" muzyka przerywana zabawnymi tekstami pani zawiadamiającej o lotach. A odnotowaliśmy również fakt, iż ruchome schody mówią.
08.11.06 Auckland
Wylądowaliśmy! Uff! Obsługa na lotnisku bardzo miła, choć bardzo skrupulatna. Zwłaszcza jeśli chodzi o żywność. Pani oficer dokładnie też sprawdziła nasze paszporty, po czym z uśmiechem dodała Happy Birthday. Tak Monika ma dziś urodziny. Będziemy dziś świętować. Miasto Auckland, największe na wyspach, jest dość interesujące, taka mieszanka Anglii i USA. Mieszkamy w hotelu Kiwi na Queens Street (49$NZ pokój dwuosobowy)
09.11.06 Auckland
Dziś obudziłem się o 4:30. Chyba jednak odczuwam delikatnie 12 godzinną zmianę czasu. W końcu około godziny 10:00 wyszliśmy z hotelu. Najpierw do Auckland Art Galery (Toi O Tamak), parter bezpłatny, I piętro 7$. Następnie podziwialiśmy drzewa w Albert Park, są dość ciekawe. Postanowiliśmy popłynąć na jakąś wyspę, totalny "sponton". Było super, bo jak się okazało na miejscu, wyspa była wygasłym wulkanem, na który oczywiście weszliśmy. Niesamowite widoki, ciekawe rośliny jak np. 5-cio metrowe paprocie i oczywiście czarne wulkaniczne skały. Wyspa nosiła dumną nazwę Rangitoto Island. Można powiedzieć, że mieliśmy szczęście, bo na wyspie świeciło słońce i nie padało. Poza tym pogoda raczej nie najlepsza. Jesteśmy jednak optymistami, przecież zamiast jesieni mamy wiosnę.
10.11.06 Auckland - Rotorua
Nadeszła chwila rozstania z Auckland.
| Oceń relację |
Nowa ZelandiaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
























