• Relacji z podrózy: 16917
  • Zdjęć: 118619
  • Podróżników: 24711
  • Porad: 18767
  • Postów: 93001
  • Tematów: 8834

Borneo Kalimantan czesc 2

Czeszumski.com Wyświetlono: 326 razy 2009-01-19 20:24:25
  Ocena:2.83 (118 głosów)


Czesc druga relacji z wyprawy przez Borneo. Coraz glebiej do wnetrza wyspy - statkiem pasazerskim, motorowa lodzia, w koncu na piechote przez dzungle.
rejs:

Nadchodzi trzeci dzien. Umykam z hotelu szczurzego i laduje sie na statek. Mysle sobie - teraz będzie nowe pieprzone piekło, pewnie czlowiek na czlowieku i koza na szczycie, tak to bedzie.

A tu mila niespodzianka. Statek wcale nie zatloczony, wygodne półki do spania z materacami, schowki na bagaz. Jakas madra glowa to wymyslila, podobnie jak rosyjskie pociagi dalekobiezne. Plyniemy sprawnie i szybko w gore rzeki Mahakam, w wiekoszosci wiosek nawet sie nie zatrzymuje, tylko zwalnia, wyskakuja pasazerowie i pudla z rzeczami, i pedzimy dalej. Coraz glebiej w dzungle, bo juz skonczyly sie wyrebiska i pola, a zaczela prawdziwa dzungla. Plyniemy statkiem az 500 kilometrow w gore rzeki, do Long Bagun, ostatniej wioski do ktorej dociera publiczny transport.

Na statku wiekszosc pasazerow to drwale albo poszukiwacze zlota, zdawaloby sie takie prymitywy, a to ich najczesciej widac z ksiazka lub gazeta w reku, nie patrza sie natretnie i ciekawsko jak ci miejscy prostaczkowie, nie leza bezczynnie patrzac sie w sufit tylko COS ROBIA. Kurde jakie to wazne COS ROBIC. Na statkach Pelni do szału mnie doprowadzali miejscowi łażący bez przerwy we wtę i we wtę, jakby owsikow dostali. Myslalem sobie - Jezu, niechby sie chociaz nachlali a potem tlukli po mordach, ale COŚ ROBILI, COŚ SIE DZIAŁO.

Tez cos robie, bo dostaje weny i zaczynam kontynowac jedna ksiazke ktora pisze w sumie juz od 5 lat, za kazdym razem po malym kawalku. Zaczalem ja 5 lat temu w Rio de Janeiro, mieszkajac w hotelu ktory byl najwieksza żurownią w jakiej w życiu mieszkalem. Nade mna mieszkala rodzina Murzynow z dziesiątką dzieci. Nie wiem, jak się mieścili w tym pokoju. Obok mieszkal chyba gruzlik, bo wykaszliwal pluca calymi dniami i nocami. Z drugiej strony facet ktorego widzialem tylko raz, a potem myslalem, ze umarl w pokoju, bo ciagle palilo sie tam swiatlo, a w oknie widac bylo sztywne nogi lezace na lozku. Juz chcialem zawiadomic recepcjoniste zeby go zabrali zanim zacznie smierdziec, ale facet w koncu ożył i zobaczyłem go, jak wychodzi.

Kupowalem brazylijskie piwo na dwunastopaki i dzwigałem je potem do hotelu, wytrzymując zdzwione spojrzenie faceta z recepcji. Ale to byl taki hotel, ze chocbym wnosil tam narecze kalasznikowow i gumowa lale, to i tak by nikt nic nie powiedzial. Siedzialem sobie dzien za dniem, wciaz przedluzajac pobyt, i pisalem ta ksiazeczke. Skonczyla sie wena, to wyjechalem. Zostawilem w pokoju szafe wypelniona od gory do dolu pustymi puszkami po piwie. Po prostu otwierasz szafe, a tam SCIANA PUSZEK.
Potem kontynowalem w Polsce, chyba 3 lata temu. 2 tygodnie nie wychodzilem z domu, tylko jadlem, spalem, i pisalem. No i trzeci rzut - teraz, na tym statku. Czas rejsu szybciej mija.

Docieram do wioski Long Bagun. Nie ma internetu, jest jeden skromny hotelik, kilka jadłodajni. Spędzam ty pięć dni, czekając aż zbiorą się chętni pasażerowie.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
IndonezjaWybierz obszar który Cię interesuje

IndonezjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju