DZIKA INDONEZJA – CZESC 2 WYSPY: LOMBOK, SUMBAWA, FLORES, SULAVESI
Czeszumski.com Wyświetlono: 992 razy 2009-01-18 05:00:36![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.47 (157 głosów) |
Druga czesc wyprawy przez dzika Indonezje - rejsy miedzy wyspami, pejzaze, i... kolacja z psa!
Przez Lombok:
W trasie. 3 dni morderczej podrozy po kretych drogach. Wczoraj w nocy przesiadka i czekanie na nastepny autobus gdzies w Sumbawa. Miasteczko malutkie, a terminal ze moga tu ladowac ruskie samoloty.
Wiec ide na dworzec przesiedziec az autobus sie zjawi. Dworzej jak Bucuresti Nord w srodku nocy, mowie Wam. Czegos takiego w Indonezji jeszcze nie widzialem bo narod tu raczej spokojny i wychowany. A tu bandy jakies sie przewalaja, jeden gada ze soba, drugi kopie zaciekle butelke po coli, a cala reszta albo pijana albo na silnych srodkach. Mysle tylko nie to, mam juz dosyc awantur. Siadam spokojnie na laweczce i czytam ksiazke. Zaraz mnie zauwazyli i pada okrzyk:
- Patrzcie, Van Damme przyjechal!
Do Van Damma to mi bardzo bardzo daleko, ale w tym kraju maja inna skale. Wstaje i z usmiechem wykonuje kilka markowanych uderzen, smieja sie wszyscy atmosfera robi sie przyjazna. Pokazuje im moje zdjecia z roznych stron swiata. Pokazuje zdjecia kobiet wciskajac im - to moja zona nr. 1, to nr.2, to dzieci etc etc. W koncu nadjezdza autokar i jade dalej.
W raju: rejs na Flores.
Wyspa w srodku archipelagu. To juz dzika Indonezja. Rejs statkiem trwa 8 godzin. Normalnie nie lubie rejsow szczegolnie dlugich, trudno o cos nudniejszego. Chmm jako dzieciak myslalem zeby zostac marynarzem cale szczescie zmienilem plany bo kariery to bym nie zrobil w tym zawodzie. Ale dzis - bajka. To morze, ten blekit, a statek sunie po tym jak po szynach, czuje sie jakbym lecial w przestworzach.
Sulavesi. Pies na kolację:
Rejs trwal 18 godzin. Statek masakrycznie zawalony ludzmi. Czulem sie jak na U-boocie, bydlak wielki jak Titanic a na nim z 5 tys ludzi. Juz nie bylo lozek (tzn. prycz) w klasie 3, wiec znalezlismy miejscowke kolo schowka na kamizelki ratunkowe. My - bo w kolejce na statek wczoraj w nocy gadalem troche z miejscowymi ktorych zaciekawia zawsze typ co "po naszemu umie 3 zdania powiedziec z sensem, a potem to juz wcale". Znalazl sie jeden chlopak, co jedzie na Sulawesi do swojej rodziny i gada w miare po angielsku. Chrzescijanin. Oj wiele religii w tym kraju. Ma ze soba chyba z 50 kg bagazu w walizeczce i 2 kartonach. Nie wiem, co tam wlecze, ale dostac sie z tym na statek przez wsciekly tlum 5000 pasazerow to nie jest prosta sprawa. Umawiamy sie wiec jak robimy. Ja biore znaczna czesci ciezarow, a on bedzie torowal droge, a gdy utkniemy, pilnowal mi plecow. Bo zlodziei w takim tlumie jest tez tlum, a ja jedyny bialy jestem "numerem 1 do obrobienia". I nie bez powodu. Ledwie podplynal do nabrzeza ten Titanic firmy Pelni, tlum zafalowal. Cos mnie tknelo, odwracam sie, napotykam agresywny i czujny jak zwierza wzrok jakiegos zbira. Kiwam glowa w stylu "Co, kurwa?". Znowu sie odwracam, juz go nie ma zniknal w tlumie.
| Oceń relację |
Komentarze
IndonezjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


























Witam.
Przeczytałem obydwie części "dzikiej Indonezji" i muszę przyznać, że są to wspomnienia zapisane w sposób wciągający i śmieszny a także ciekawszy niż programy o podobnej tematyce w tv. Sugeruję spróbować napisać jakąś książkę o Pańskich podróżach ( JA KUPUJĘ JAKBY CO ).
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
RAFAŁ obecnie w Irlandii.
fif@vp.pl