Przygodowa wloczega po znanych i mniej znanych miejscach w Indonezji, czesc 1: Jawa. Duzo zabawnych anegdot.
Dzika Indonezja czesc I - Jawa


Czeszumski2009-01-17 09:22:37
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
polski nos poprowadzi.
Jest gdzies poludnie, i koncza sie lasy. Przebylem moze z 25 czy 30 km nie wiecej i co widze - zaczynaja sie wioski. Aslfalt, jakas elektrownia w dali... Nie do wiary. A ja liczylem ze bedzie dzikosc az do wybrzeza. Wsiadam w autobus firmy COLOMBIA (pytam czy nie jedzie na plantacje koki, ale kierowca szczwanie udaje, ze nie rozumie):
Autobusem docieram do miasteczka na wybrzezu skad wlasnie odjezdza pociag najwyzszej mozliwej klasy do Surabaya. Zreszta swoja droga najnizsza klasa pociagu w tym kraju jest lepsza niz 1 klasa w PKP. Tu nawet stewardessy podaja obiadzik!
Bromo:
Miejsce byloby naprawde piekne, gdyby nie cala komercyjna otoczka - naganiacze do hoteli w wiosce, idacy za toba wszedzie goscie co wynajmuja konie (nie wiem po co komu kon na trase co zajmuje 40 minut) oraz jeepy (ci co z nich kozystaja to juz ostatnie statium emeryctwa), oraz banda kolesi przy kraterze usilujacych wcisnac ci "ofiare dla wulkanu" czyli kempke trawy z paroma kwiatkami. Ty masz to kupic i wrzucic do krateru, Bogowie wulkanu sie uciesza.
Jakby nie to wszystko, Bromo byloby naprawde fajnym miejscem. A tak - pojechalem, zobaczylem, i szybko zwialem na Bali.
Spotkalem tez pare, Francuza i Szwedke, byli na Borneo. Mowia, ze tam nie ma takiej komercji, wszystko jest dzikie i nieskazone. Czyzby w koncu takie miejsce w Azji?..
Wieczorem jemy kolacje w restauracji nad wulkanem z Holendrem zyjacym na Nowej Zelandii, jestem ja i Szwedka z Francuzem ktorzy mieszkaja w Hong Kongu.
- Zjednoczona Europa przy jednym stole - mowi Holender.
- Ale nikt z nas jakos nie chce mieszkac juz w Europie - zauwazam.
Zawsze dam radę:
Noc, miescina zakurzona i zasmiecona odpowiednio, wymeczony wysiadam z miejsca kazni i ide szukac noclegu. Poszukiwania sa dlugie, jestem na niezlym zadupiu. W koncu znajduje hotelik gdzie proponuja mi nocleg za cwierc miliona rupii (30 dolarow, jak na Indonezje to jakies kuriozum). Mowie, ze dziekuje. Kobieta patrzy sie z politowaniem - to gdzie ty pojdziesz teraz w nocy? Wychodze i mysle - no wlasnie, gdzie pojde, co za glupie pytanie, przeciez pojde przed siebie. Mam pieniadze ale wole je wydawac na inne rzeczy niz na drogie hotele. I co z tego - mam plecak ze sprzetem ktory pozwoli mi przetrwac w "kazdych warunkach", mam nogi ktore poniosa mnie daleko, i mam tez dobry noz i umiejetnosc jego obsluzenia, zeby mi ktos tego nie zabral.
Zobacz zdjęcia:
Indonezja
Indonezja - wybierz obszar, który cię interesuje:














































