Zima (nasza) w Argentynie.
alehan Wyświetlono: 926 razy 2009-01-14 20:09:10![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.76 (286 głosów) |
Przełom roku 2007/2008, Boże Narodzenie i Sylwester w Argentynie, od lodowca po dżunglę.
ARGENTYNA/CHILE
11 grudnia 2007- 10 stycznia 2008
Argentyna marzyła nam się już od kilku lat jednak kryzys argentyński już raz nas skutecznie odstraszył przed tak daleką podróżą. Mimo to stwierdziliśmy, że zamiast młodnieć, starzejemy się a Argentyna i tak już za długo na nas czekała.
10 grudnia wyruszamy. Lot KLM (4 300 zł/szt.), Warszawa- Amsterdam- S?o Paulo- Buenos Aires jest podróżą dla naprawdę wytrzymałych. Trzeba przygotować się na co najmniej 26 godzin w podróży (polecam miejsce na podłodze prze toalecie, kiedy wszyscy śpią można wyprostować w końcu nogi). W porównaniu z innymi liniami lotniczymi KLM wypada świetnie, to, co ważne w długiej podróży (jedzenie i alkohol) bez zarzutu. Opóźnienie dopiero w S?o Paolo- zaledwie 2 godzinki, co, jak się później okazuje, nie jest aż takie przerażające w podróżowaniu po Ameryce Łacińskiej. Droga z lotniska do hotelu w sercu Buenos Aires (w dalszej części Bs.As.) zajmuje nam w środku nocy 25 minut, bierzemy taryfę (remises) pewną i bezpieczną (niestety kosztuje nas 80 Pesos).
Do hotelu docieramy w środku nocy, wykończeni podróżą więc podczas pierwszej nocy jest nam obojętne gdzie i na czym śpimy. Rano jednak okazuje się, że wybrany przez nas jeszcze w Polsce hotel- 367$/4 noce (Rochester Concept- jak się potem okazało wszystkie hotele mające w nazwie "concept" są niewarte swojej ceny) jest nie do przyjęcia (w pokoju brak okna, całość dosyć podniszczona a po zmianie pokoju pod oknem tego nowego pracownicy hotelowi lakierują fasadę więc smród na całym piętrze nie do wytrzymania!), więc przenosimy bambetle do sąsiedniego, a nawet w lepszej lokalizacji, Grand Hotel, dostajemy mniejszy pokój o lepszym standardzie a w tej samej cenie (80$/noc). Uff. Możemy zaczynać zwiedzanie miasta.
Na początek delikatnie, zaczynamy od Calle Florida, którą wędrujemy aż do Plaza de Mayo, tak katedra i mała kawa (12 pesos). Spacer po Centro Histórico, potem San Telmo. El Museo de la Ciudad dziś zamknięte. Obiad na Plaza Dorrego w San Telmo (81 pesos). Jesteśmy zachwyceni klimatem tej dzielnicy, wszędzie czyściutko, częściowo odrestaurowane kamieniczki oraz urokliwe wąskie uliczki. Mamy poczucie, że czas się tu zatrzymał, maleńkie sklepiki z antykami i pozostałościami po przedwojennych emigrantach powodują, że odnosimy wrażenie, że jesteśmy w Europie lat dwudziestych. Robimy maleńkie zakupy, od ulicznego sprzedawcy kupujemy 2 srebrne pierścionki (za 200 pesos) a potem żałujemy, że to dopiero początek naszej podróży bo kupilibyśmy na pewno jeszcze coś do domu.
Spacerujemy do Puerto Madero, tam oglądamy Fregatę Sarmiento, wstęp wolny, warto zajrzeć, żeby zobaczyć jak wygląda w środku.
Puerto Madero robi na nas wrażenie, odrestaurowane stare doki zostały zagospodarowane na biura i restauracje.
| Oceń relację |
ArgentynaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













