Cztery Kraje 2008
ignacy.w Wyświetlono: 592 razy 2009-01-11 14:26:58![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.77 (95 głosów) |
Wyprawa rowerowa z Nowego Sącza do Constanty. Trasa prowadziła przez cztery kraje: Polskę, Słowację, Węgry oraz Rumunię.<br />
Niedziela 24.08.08.
Jest jeszcze szaro gdy pakujemy nasze rowery na bagażnik samochodu. Jedziemy na dworzec w Poznaniu skąd odjeżdżamy pociągiem do Nowego Sącza. Przesiadamy się we Wrocławiu i Tarnowie. Na ostatnim odcinku z powodu zajęcia pociągu przez kibiców lokalnej drużyny zostajemy zaproszeni do lokomotywy, w której dojeżdżamy do jednej stacji przed Nowym Sączem. Zakładamy bagaże na rowery i o godz. 17:50 rozpoczynamy naszą podróż. Od samego początku drogi nas nie rozpieszczają. Nie przygotowani jeszcze na duży wysiłek pokonujemy kolejne wzniesienia. Jedziemy bardzo powoli, a w założeniu mamy zbliżyć się znacznie do granicy ze Słowacją. Nic z tego. Teren dla nas jest tak trudny, że wyczerpani robimy zaledwie 29km i rozbijamy pierwszy biwak. Nasz wysiłek jest w pełni zrekompensowany wspaniałym widokiem na pobliskie góry. Nocujemy na hali tuż przy krawędzi lasu. Jemy skromny posiłek i momentalnie zapadamy w kamienny sen.
Czas jazdy: 1:50h
Prędkość śr.: 16,1 km/h
Prędkość maks.: 63,0 km/h
Dystans: 29,6 km
Poniedziałek 25.08.08.
Wstajemy o 9:00, a ruszamy o 10:15. Zaczynamy od zjazdu, ale oczywiście nie ma nic za darmo i po chwili znów pniemy się w górę. O 11:30 mijamy pierwszą granicę. Słowacja wita nas świetną drogą, pięknymi widokami i intensywnym słońcem. Po chwili jednak, gdy jedziemy przez malowniczą dolinkę zbierają się chmury i straszy nas deszczem, do wieczora jednak nie pada. Pokonujemy pierwszą poważną przełęcz i leżymy bez ducha na górze. Do godz. 17 jedziemy pagórkowatym terenem - to w górę, to w dół. Ukazuje nam się wciśnięte między wzgórza jezioro Wielka Domasa czyli kres naszej dzisiejszej drogi. Znajdujemy kawałek trawy nad jeziorem i rozbijamy obóz. Widok z namiotu wspaniały - na gęsto porośnięte drzewami wzgórza po drugiej stronie jeziora. Zażywamy kąpieli i gotujemy solidny posiłek. Nie mamy problemu z zaśnięciem pomimo przejeżdżających 15m od namiotu ciężarówek.
Czas jazdy: 5:16h
Prędkość śr.: 17,4 km/h
Prędkość maks.: 74,0 km/h
Dystans: 91,74 km
Wtorek 26.08.08.
Podnosimy się o 8:05, ale widok spowitych we mgle wzgórz jest tak urzekający, że wygrzebujemy się dopiero o 10:20. Przed nami ostra droga w górę i przez dobre 2 godziny trudzimy się z górami otaczającymi jezioro. Co gorsza wieje silny południowy wiatr sprawiający, że nasze rowery zaopatrzone w żagle w postaci sakw nie wykorzystują w pełni zjazdów. Ostatnie wzniesienie za nami. Odwracamy się jeszcze, aby rzucić okiem na ruiny zamku położnego na szczycie Inovca i zostawiamy góry za sobą. Przed nami rozciąga się równina, którą podążamy przez parę godzin. Napotkane wioski są jakby bardziej zamożne, a wszystkie nazwy kończą się na "ovce".
| Oceń relację |
Komentarze
WęgryWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju











































Znakomita wyprawa! Gratulacje!