Moje marokańskie Exils
Labedz Wyświetlono: 1281 razy 2009-01-02 14:35:48![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.09 (169 głosów) |
"Nie ustaniemy w poszukiwaniach, a kresem wszelkich naszych poszukiwań będzie dojście do punktu wyjścia, i poznanie tego miejsca po raz pierwszy". T.S. Elliot
Zakochaliśmy się w sobie w zielonej wiosennej Irlandii. Na nowo rozpoczęła sie historia Mężczyzny i Kobiety, która zdarza się od początku świata. Nie często jednak przestrzeń intymna dwojga ludzi rozrasta się do tysięcy kilometrów, jak stało się w naszym przypadku. Szybko zdecydowaliśmy że czas ruszyć razem w droge. Opuścić swoje centra i odnależć nasze własne. W pewien deszczowy jesienny dzień wybraliśmy marokańska Afrykę.
Rozdział niezwykłych spotkań rozpoczął się dla mnie już na lotnisku w Hahn - chłopcy z Łotwy plus znaleziona piłka równa się międzynarodowy mecz odbywający się pomiędzy męską ubikacją a automatem do kawy. Rezultat: godziny oczekiwania na Eda skrócone do opowiadań o naszych wędrówkach i przyszłych planach z wojażerami zza wschodniej granicy.
Myślałam ze główną osią mojej podróży będzie relacja pomiędzy mną a Edem, a stało się inaczej, na pierwszym miejscu pojawiła sie pustynia, dopiero potem My.
Pierwszy dzień w Marrakeszu jest dla mnie nauczka Inności. Doświadczam jej na kilku poziomach. Ten zmysłowy sprawia mi przyjemność: nowe zapachy ( zanurzam ręce w aromatycznych przyprawach), faktury (dotykam delikatnych tkanin), kolory, smaki, uważnie wsłuchuje sie w muzykę ulicy, wyłapuję najlepsze kawałki - nagrywam. Z kapturem na głowie i długich spodniach czuje sie wręcz "marrokańska", w szczególności, że przez labirynt wąskich uliczek pewnie prowadzi mnie Ed. Ten stan utrzymuje sie do czasu, gdy na chwile zostaje sama - zdejmuje nakrycie głowy, podwijam nogawki i przysiadam na chodniku. Wtedy podchodzi do mnie jedna z kobiet i patrząc mi w twarz spluwa na ziemie. W jednej chwili odczarowuje się moje Maroko i ja sama - w wieczornym zgiełku Marrakeszu. Dopiero teraz zauważam wzrok facetów z naprzeciwka, dociera do mnie hałas setek motocykli, a w brzuchu wyraźnie miesza sie koktajl avocado z kuskusem. Jestem tutaj Obca. Może nawet nie-chciana. Na pewno - kobieta.
Przychodzi Ed - decydujemy sie odnaleźć naszego pierwszego hosta - Ossame. Gdy dochodzimy pod jego drzwi wciąż nie czuje sie za pewnie - ale! nie mogę przecież uciec od doświadczenia nowego, nie mogę tez w magiczny sposób zmienić płci. Naciskam na dzwonek. Otwiera nam młody chłopak, uśmiechnięty od ucha do ucha, który nawet nie patrzy w moja stronę. Do końca wieczora nasz gospodarz nie zwraca sie do mnie w ogóle, a na moje pytania odpowiada Edowi. W nocy obmyślam paniczny plan ucieczki z tego antyfeministycznego państwa i oczywiście następnego dnia ..zostaje.
Nie uciekam, ale skutecznie chowam sie za maska niezadowolenia, dumy i obojętności. Już po kilku godzinach mam dość eksponowania mojego poczucia odrzucenia, które zdecydowanie nie wpływa na jakość podróżowania. Musze sie tylko nauczyć akceptować mój nowy punkt widzenia - zza chusty i prawie zawsze u boku Eda. Ale jaja.
| Oceń relację |
MarokoWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


























