Są miejsca, które trzeba zobaczyć choć raz w życiu... są marzenia, które muszą być spełnione dla uspokojenia dusz naszych. Tak też będzie tym razem. Po siedmiu latach od zapalenia się lampki pomysłu, przyszedł czas na Krym. Czas, na konfrontację obrazotwórczych sonetów Mickiewicza na ścieżkach płaskowyżu oraz „czyhającego za rogiem” niebezpieczeństwa Wschodu, o którym się mówi...To będzie podróż studencka, niskobudżetowa czyli maksimum za minimum. Za cel wyprawy stawiamy sobie poznanie półwyspu. Jak ten cel najlepiej osiągnąć...? Oczywiście w sposób empiryczny, jak przystało na odkrywców życia, gdyż tylko wtedy, jak głoszą starzy wędrowcy; „podróż stanie się sama w sobie celem”. Dlatego też, podczas naszej przygody będziemy „zdobywać szczyty”- nie tylko te górskie. Wejdziemy na Eklizi-Burun… odkryjemy smak „płowu”pod Aj-Petri…zjemy parówkę w cieście na „Żedewakzale” Symferopol Centrale… Zajrzymy do miast,... Skoncentrujemy się jednak bardziej na poznaniu przyrody… bo jak napisał Lord Bayron; „...nie człowieka kocham mniej, lecz naturę bardziej”. Ruszajmy, więc w drogę!
Krym po studencku z sosem piwnym, raz! 2008
Konkwistador2008-12-28 14:24:31
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.50 z 5.00. 22 głosów oddanych
dwa minarety, bardziej jednak przyciągały nas "bajkowe" formy skalne. Przypominające Góry Stołowe rozwinięte w nieregularną linie. Nie zastanawiając się długo, wspięliśmy się na szczyt. Widok zapierał dech w piersiach, serce zaczynało mocniej bić, a my staliśmy jakby po drugiej stronie lustra. Czuliśmy się jak wolne ptaki w "mieście ogrodów". Słońce chyliło się ku zachodowi, co oznaczało, że czas już wracać. Wędrowaliśmy urwiskiem w euforii, gdy tu nagle skończyła się ścieżka. Ale dzielnie, szliśmy dalej, aż wyszliśmy na czyjeś podwórko. Pokonaliśmy ostatnią z bram i znów weszliśmy na właściwą drogę.
Następnego dnia wyruszyliśmy do kolejnego miasta Czufut-Kale. Mijamy Uspieńskij Monastyr, cerkiew prawosławna z przełomu VIII/IX wieku, która zachwyca swym kunsztem wykonania i położeniem. Grzechem byłoby nie zobaczyć miejsca, gdzie wiara przetrwała najazd Tatarów na Krym. Lekki półmrok panujący we wnętrzu rozjaśniały świece, w tym półmroku postaci ludzi mieszały się z postaciami z ikon. Tłumy ludzi tu przebywających "niszczyły" nastrój tego miejsca. Ruszyliśmy dalej. Po krótkiej wspinaczce osiągnęliśmy cel czyli Orta-Kapu (Wrota Środkowe). Miasto było imponujące, duże, z którego w każdą stronę rozciągał się wspaniały widok. Setki budowli na powierzchni, pokojów, komnat, dziur w skałach, schodów. Kilka godzin zajmowało okrążenie wszystkiego, a i tak pozostawał niedosyt. Widok białych bloków skalnych, "wychodzących" z soczyście zielonych lasów napawał nas radością. To widoki, z tych które nigdy się nie nudzą, które skłaniają do refleksji nad potęgą Stwórcy, doskonałością formy krajobrazu i heroicznej pracy człowieka w stworzeniu tego skalnego miasta. Zatoczyliśmy pętlę przez Tepe-Kermen, aż do Starego Bakczysaraju. Każdy z nas przeżywał tę estetyczną "burzę" niemal w całkowitym milczeniu.
Zatęskniliśmy za wodą i weekend
...
Wow, 2009-05-11 01:33:09
Gosia, 2009-01-16 00:30:21
Ania, 2009-01-13 21:46:09
Pozdrawiam
marcin1984sc, 2009-01-07 15:09:53
Danuta, 2009-01-06 22:11:19
negaido, 2009-01-02 09:45:07
Edrian, 2008-12-31 09:02:26
Zobacz zdjęcia:
Ukraina
,
Chiny
Ukraina - wybierz obszar, który cię interesuje:














































cicha, 2009-07-30 20:43:45