• Relacji z podrózy: 17771
  • Zdjęć: 125939
  • Podróżników: 59915
  • Porad: 18827
  • Postów: 215453
  • Tematów: 91727

Dziennik z Misji... Maroko

violik Wyświetlono: 1502 razy 2008-12-17 10:54:00
  Ocena:2.87 (869 głosów)


Wszystko zaczęło się od batonika i trafiłam na casting... Misji Martyna, który wygrałam i 23 października 2005r. wraz z 15 finalistami II edycji programu Misja Martyna spotkaliśmy się w Warszawie by następnego dnia wyruszyć w podróż życia...
Maroko, najstarsze królestwo muzułmańskie na Świecie, zwane także bramą wjazdową do Afryki, na jesieni 2005 roku stało się planem zdjęciowym dla programu "Misja Martyna". Martyna Wojciechowska wraz z 16-osobową grupą szczęśliwców wyłonionych w castingu odwiedziła najciekawsze zakątki tego kraju. Miałam to szczęście i znalazłam się w tej grupie.

Niesamowite przeżycie-24,25 X
24 X o 6 rano na lotnisku w Warszawie z niecierpliwością czekaliśmy na pojawienie się Martyny Wojciechowskiej. Przyjechała, wysoka z niej kobieta. Przy powitaniu z każdym zamieniła kilka słów ruszyliśmy do odprawy paszportowej. Wylecieliśmy do Casablanki przez Mediolan. Zostawiliśmy zimną i deszczową Polskę a przywitało nas prażące słońce, palmy i czerwona ziemia Afryki. Z Casablanki ruszyliśmy w dalszą podróż przez Rabat i Meknes do Fes. Po wieczornym spacerze czekała na nas kolacja w iście marokańskim stylu (podawane były specjalności tamtejszej kuchni-dania z tajinu). Było to pierwsze spotkanie, kiedy mogliśmy porozmawiać z Martyną. Nie ma w sobie nic z gwiazdy, traktowała nas jak kolegów. Ma dar opowiadania i byliśmy pod jej ogromnym wrażeniem.
Następnego dnia zaszyliśmy się w gąszczu wąskich uliczek starożytnego Fesu, który choć nie jest stolicą państwa to nosi miano, na które ze wszech miar zasługuje - "serce Maroka". Kosmopolityczny Fes przyciąga wspaniałą starożytną architekturą-Fes El Bali (największa średniow. dzielnica nieprzerwanie od wieków zamieszkała przez ludzi), Fes El Jidi (dzielnica żydowska), mury obronne bramy, meczet Kairaouine...
W trakcie spaceru po mieście podziwialiśmy tętniące życiem bazary i robiliśmy zakupy-począwszy od barwnych tkanin i wyrobów ze skóry, po ceramikę i fantazyjną biżuterię. W labiryncie wąskich uliczek trafiliśmy do... farbiarni skór-nieprawdopodobny odór. Dobek miał tutaj swoje zadanie-miał farbować skórę w tradycyjny marokański sposób-w krowim moczu i ptasich odchodach. Po kilku godzinach mógł się pochwalić "czerwoną skórą". Następnie wizyta w hammamie-tradycyjnej łaźni, gdzie ściśle określone godziny pozwalają na korzystanie z niej raz kobietom, raz mężczyznom (nigdy wspólnie). Chłopcy poszli na zakupy, a my przebrałyśmy się w stroje kąpielowe. Martyna włożyła niebieską dżalabę, luźną ni to suknię, ni to pelerynę. Muzułmańskie łaziewne i masażystki są bardzo bezpośrednie. Rozciągnęły nas na podłodze i energicznie masowały. Polewały na przemian zimną i ciepłą wodą. Było dużo pisków i śmiechów, gdy łaziewne zdarły z kilku dziewczyn górną część stroju. Przyszedł czas na zadanie Moniki i Justyny. Po krótkiej nauce, Monika na przemian z łaziewną masowała Justynę, a ta z zawiązanymi oczami zgadywała, która w danej chwili ją masuje. Monika doszła do takiej perfekcji, że pod koniec Justyna nie wiedziała czyje ręce ją masują.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


MarokoWybierz obszar który Cię interesuje

MarokoChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju