• Relacji z podrózy: 17771
  • Zdjęć: 125939
  • Podróżników: 59915
  • Porad: 18827
  • Postów: 215453
  • Tematów: 91727

Dorota Polaczek i Andrzej Rostek. W trzy lata dookoła świata. Część 7 - INDIE

dna2007 Wyświetlono: 778 razy 2008-12-11 20:22:49
  Ocena:2.56 (271 głosów)


<br />Ponad trzy lata zajęła nam podróż dookoła świata. Przemierzyliśmy sześć kontynentów. Odwiedziliśmy 40 krajów. Zrobiliśmy naście tysięcy zdjęć. Wszystko bez wielkiej pompy. Bez pieniędzy od sponsorów. Podróżowaliśmy w zależności jak pozwolił nam na to czas. Autostopem, autobusami (zawsze najniższą klasą He, he) pociągami, samolotami, statkami, rikszami, furmankami i czym tylko się dało. Więcej na stronie <br />www.dna2007.pl <br />na którą serdecznie zapraszam. <br />DNA czyli Dori i Andrzej - Marzenia się spełniają - <br />
Delhi - Agra - Jajpur - Jajsalmer- Udajpur - Mombaj - Aurangabad - Ellora - Ajanta - Goa - Calangute - Vagator - Gorkhapur - Amritsar - Varanasi (Benares)

Do Delhi przylatujemy w środku nocy. I od razu, jakby na "dzień dobry" zostajemy przewiezieni po mieście. Fantazja naszego kierowcy najwyraźniej nie zna granic. A to hotel, który proponujemy spłonął. W drugim możemy stracić dorobek życia, a poza tym jest święto, więc nic poniżej 60-ciu dolarów nie znajdziemy. No chyba że przyjmiemy jego szeroko wyciągniętą i pomocną dłoń, to może coś jednak da się zrobić. My jednak okazujemy się istnymi niewdzięcznikami i pomimo klątw oraz bluzg, które lecą wiązkami w naszym kierunku decydujemy się szukać na własną rękę. I o dziwo znajdujemy. Nikt nas też przy tym nie zabił, ani nie okradł, a hotel o pięknej i dumnej nazwie Pink Palace z buszującymi karaluchami, wiaderkiem wody do mycia, grzałką do jej podgrzania i bez okna jest wprost uroczy, a przy okazji tani jak barszcz bez uszek.

Pierwsze wyjście na miasto pozostawiło na nas niezapomniane wrażenie. Ile tutaj pojazdów ho, ho, i jaki ruch. Głośno, brudno. Nie ma co, pod tym względem Indie biją na głowę nawet kraje arabskie, które jak dotąd były moimi niekwestionowanymi liderami w tych kategoriach.

Zresztą ludzie, brud, krowy i hałas będą już odtąd towarzyszyły nam w całych Indiach. Ktoś kto posiada delikatny żołądek, zmysł powonienia i wrażliwe bębenki słuchowe, lub co gorsza jest typem mizantropijnym, powinien szerokim i zdecydowanym łukiem omijać Indie. Nasze żołądki są już na szczęście porządnie zahartowane. Zajadamy więc samosy i różne inne dziwactwa prosto z ulicy i nic. Jedynie wszechobecna chili wyciska nam łzy z oczu. Wprost nie mogę wyjść z podziwu patrząc na Hindusa zajadającego jakiegoś piekielnego pierożka i przekąszającego go jeszcze papryczką, a wszystko to odbywa się w 40-sto stopniowym upale. Bo muszę także wspomnieć, że temperatura w Indiach w trakcie naszego pobytu rosła niemal z dnia na dzień. Po przylocie do Delhi było 25 stopni, gdy jednak przyszło nam opuszczać Indie po dwóch miesiącach, to samo Delhi żegnało nas już 47-mio stopniowym upałem.

Na razie jednak jedziemy pociągiem do Agry i słynnego Tadż Mahal-u. Chyba już nigdzie indziej (no może z wyjątkiem Goa) nie widzieliśmy, w tym kraju takiej ilości turystów. Podwożeni ze swoich luksusowych hoteli klimatyzowanymi autokarami, wysiadają, robią fotki a następnie czym prędzej wracają odznaczając w notesiku kolejny dziki kraj który zdobyli.

Następnie jest Jajpur. Czerwone miasto. Hałas i ruch jak wszędzie indziej, tylko jakby więcej zaprzęgniętych wielbłądów i słoni na ulicach.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


IndieWybierz obszar który Cię interesuje

IndieChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju