W poszukiwaniu Jedwabnego Szlaku !!!! Część II - Turcja po raz pierwszy.
Cyprian Wyświetlono: 491 razy 2008-12-10 13:40:20![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.54 (135 głosów) |
W poszukiwaniu Jedwabnego Szlaku !!!!
Część II - Turcja po raz pierwszy.
Strona www:
Cyprian Pawlaczyk - Moje Podróże - http://www.cypis.pl/
GALERIA ZDJĘĆ - TURCJA PO RAZ PIERWSZY
Dzień dziewiąty - czwartek - 08.05.2008 r.
Dzisiejszy poranek rozpoczął się dla mnie bardzo wcześnie. Wszyscy jeszcze sobie dobrze spali, gdy ja ruszyłem na podbój Bandirmy. Właściwie nie jest to nawet miasteczko turystyczne - ot, duży port położony w pobliżu Wysp Marmara na Morzu Marmara. Raczej miasto przemysłowe nie mniej jest kilka meczetów w pobliżu przystani, gdzie znajdował się nasz hotel. Tylko dlaczego tak wcześnie mnie wygnało z łóżka? Pewnie jakość hotelu, bo warunki urągały wszystkiemu, co do tej pory widziałem. Nie mniej - włócząc się po wąskich uliczkach trafiam na jeden z meczetów - nie mogę wejść do środka, bo właśnie trwa jego renowacja. Meczet prawie nie jest widoczny, ponieważ przysłania go nowa zabudowa.
Gdy przyglądałem się budowli zaczepił mnie starszy pan i zaproponował mi herbatę u siebie w zakładzie. Był to fryzjer, który miał wielką ochotę na pogawędkę - niestety, nie potrafiliśmy się skomunikować ze sobą w żadnym z języków. Pozostały więc tylko historyjki obrazkowe. Po kilku, a może kilkunastu minutach zmagań zostałem zaproszony na golenie. W sumie - dlaczego nie - zdobyłem się na odwagę. Szkopuł w tym, że - moim zdaniem - fryzjer był już dobrze po 60-ce. A gdy wziął brzytwę do ręki, wpadłem w panikę. Jego wielkie dłonie trzęsły się tak, że byłem przerażony nie na żarty. Nie mniej - po wielokrotnym namydlaniu i goleniu (wielką brzytwą) mój kark był cały a głowa została na swoim miejscu. Potem jeszcze przyszedł czas na jakieś dziwaczne pachnidła i kremy (tylu kosmetyków do twarzy to chyba przez całe życie nie zużyłem) i było po wszystkim.
Zestresowany po wizycie u golibrody ruszyłem na spacer do portu, gdzie przyjemny chłodny wiatr od morza, postawił mnie na nogi. Moje samopoczucie poprawiło się jeszcze bardziej, gdy na jednej z uliczek zauważyłem cukiernie z moim ulubionym tureckim przysmakiem - z puddingiem ryżowym zwanym tutaj bodajże sutlac. Uciąłem sobie również miłą pogawędkę z młodą dziewczyną pracującą w tej cukierni. Całość sprawiła, że wrócił mi humor zachwiany przez fryzjera.
Docieram do samochodu i czekam na resztę towarzystwa.
Po chwili jedziemy już w kierunku Bursy.
Bursa to już duże miasto. Ponad milionowe. Wjeżdżamy do aglomeracji i nie możemy wyjść z podziwu, jak dobrze jest tu zorganizowana komunikacja. Doskonałe drogi, wielopoziomowe skrzyżowania, szybka kolej. Nasze miasta z Warszawą na czele mogą tylko pozazdrościć.
| Oceń relację |
Komentarze
TurcjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















Te wypociny to chyba dla bliskich, bo dla turysty nie mają żadnego znaczenia