• Relacji z podrózy: 17771
  • Zdjęć: 125939
  • Podróżników: 59915
  • Porad: 18827
  • Postów: 215453
  • Tematów: 91727

Dorota Polaczek i Andrzej Rostek. W trzy lata dookoła świata. Część 5 - Egipt

dna2007 Wyświetlono: 550 razy 2008-11-30 12:23:55
  Ocena:2.68 (278 głosów)


<br />Ponad trzy lata zajęła nam podróż dookoła świata. Przemierzyliśmy sześć kontynentów. Odwiedziliśmy 40 krajów. Zrobiliśmy naście tysięcy zdjęć. Wszystko bez wielkiej pompy. Bez pieniędzy od sponsorów. Podróżowaliśmy w zależności jak pozwolił nam na to czas. Autostopem, autobusami (zawsze najniższą klasą He, he) pociągami, samolotami, statkami, rikszami, furmankami i czym tylko się dało. Więcej na stronie
www.dna2007.pl
na którą serdecznie zapraszam. DNA czyli Dori i Andrzej - Marzenia się spełniają - <br /><br />

Nuweiba - Dahab - Synaj - Góra Św Katarzyny - Memfis - Kair - Giza - Luxor - Karnak - Dolina Królów - Isna - Świątynie Khnum - Kolosy Memnona - Idfu - Kom Ombo



Prom kołysze się wolno na falach. Brzeg, który się z nich wyłania to już Egipt. Zaczynają buczeć syreny, będziemy cumować. Przed nami tysiące lat historii. Wyobrażam sobie statki, które niegdyś wpływały do portu prowadzone światłem z latarni w Faros. Jakież wrażenie musiały wywierać na prostych marynarzach widoki portu i dumnej Aleksandrii.

Teraz jednak to już tylko dalekie wyobrażenie. Czasy dawnej chwały to już tylko nikłe odbicie, które nie może odnaleźć spokoju w sypiących się kamieniach. I to nie tylko w Egipcie, lecz w całym antycznym świecie. Nasz statek nie wpływa jednak do portu w Aleksandrii. Przekroczyliśmy morze Czerwone, a na ląd schodzimy w Nuweibie. Stamtąd dojeżdżamy do Dahabu, w którym zaczyna się nasz starożytny sen.

Wygodne knajpki nad brzegiem morza, owocowe koktajle, kefta, czy fajka wodna (nargila) to jednak tylko mgnienie. Szybko opuszczamy Dahab (zbyt szybko jak na mój gust) Nasza zmotoryzowana karawana udaje się w stronę półwyspu Synajskiego. Cel wydaje się oczywisty. Góra Mojżesza. To tutaj według biblii Bóg przekazał Mojżeszowi kamienne tablice z dziesięciorgiem przykazań i zawarł przymierze z narodem Izraelskim.

U podnóża góry znajduje się ukryty za murami klasztor świętej Katarzyny, z pod którego rozpoczynają się wszystkie wspinaczki. Nie jest źle. Dwie godziny brodzenia w mroku i jestem na szczycie. Dorocie widać przypadło do gustu leniuchowanie, bo zdecydowała się zostać na dole. Kto wie, może miała rację. Na szczycie jest przeraźliwie zimno. Przemyślni Arabowie, których jest tutaj chyba tyle samo, co i turystów. Nawołują nieustannie

- matress, blancket, matress, blancket -

Szczękam zębami. Kiedy w końcu nastanie ten cholerny świt? Gdy w końcu jednak słońce zaczyna przecierać zaspane oczy, jestem już tak zziębnięty że ledwie rzucam okiem na roztaczającą się panoramę. W dół idzie się znacznie przyjemniej, zwłaszcza że zrobiło się cieplej, a i góry zaczynają mienić się bardziej wyrazistymi kolorami. Widzę też że sporo osób dopiero teraz rozpoczyna wspinaczkę. Cóż, Oni przynajmniej nie zmarzną.

Kair, to już zupełnie inny Egipt. Brudny i hałaśliwy, czyli dokładnie taki jak trzeba, by nasycić oczy orientalną kolorystyką (w tym momencie aż mlasnąłem z zadowoleniem)

Jednak teraz trzeba nam ruszać w drogę. Wrócimy tu jednak jeszcze, jak czas pozwoli. Różnie to jednak w życiu bywa, więc na wszelki wypadek już teraz zwiedzamy słynne muzeum Kairskie. Mnóstwo tutaj posągów, mniejszych i większych, a także przyborów codziennego użytku.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


EgiptWybierz obszar który Cię interesuje

EgiptChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju