O Afryce inaczej – kartki z pamiętników męża i żony.
Eliasz Wyświetlono: 1711 razy 2008-11-29 17:24:23![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.90 (165 głosów) |
Jeśli potrafisz zamknąć oczy i wyobrazić sobie dużą, cichą, spaloną słońcem przestrzeń wiesz o czym piszemy. Jeśli widzisz czerwoną od słońca ziemię, wiesz o czym piszemy. Jeśli byłeś kiedyś na Czarnym Lądzie zapewne czytając nasze wspomnienia poczujesz muskający Cię po twarzy gorący wiatr pustyni. Jeszcze raz odwiedzisz spotkanych ludzi i widziane miejsca. Czytając nasze wspomnienia zapewne nie raz zdziwisz się jak takie żółtodzioby przetrzymały w dzikiej i tropikalnej Afryce. Być może pomyślisz, że to idiotyczne, nieodpowiedzialne i nielogiczne, być może wspaniałe i fascynujące. Taka będzie Twoja ocena, Twoja opinia, Twoje odczucia i wrażenia. Rusz wraz z nami w drogę, nie zawsze łatwą drogę, bardzo sentymentalną. Przepełnioną pamięcią zarówno o pięknie przyrody, jak i o ludzkiej biedzie i głodzie.
1. Nairobi
I
Lot minął szybciej niż myślałam. Zniosłam to rewelacyjnie jak na moje bóle głowy i inne dolegliwości. W Nairobi spotkałam wielu wylegujących się na trawnikach mężczyzn, pomyślałam, że czas się zatrzymał. Nikt nie biegł i nikt się nie spieszył. Życie na innych, zwolnionych obrotach. Zazdrościłam umiejętności nie robienia niczego. A ja ruszałam w drogę, byłam w drodze z plecakiem i aparatem. Zbliżałam się do wzgórz Ngong. Wzgórz, o których tyle słyszałam i czytałam. Znalazłam się w posiadłości znanej z "Pożegnania z Afryką", tam stawiałam "pierwsze kroki" witając Afrykę, witając inny nieznany i zaskakujący mnie świat. Czy znalazłam ducha Karen, czy poczułam zapach jej perfum? Czy zobaczyłam na stojących w pokojach fotografiach smutek jej oczu, ból i trud życia. Jedno jest pewne, spokój otaczających dom wzgórz rozleniwił mnie. Przeniósł w tamte czasy i do tamtych ludzi. Wyobraziłam sobie ciężką pracę, radość polowań, powrotów i rozstań. Nagle wśród pól ujrzałam podziwianą i uwielbianą przez rzesze europejek kobietę. Czy była to Karen? Czy stała i patrzyła na mnie? Czy towarzyszyła mi w wycieczce po domu? A może to tylko moje marzenie? Dziś sama nie wiem.
Jeśli jesteś ciekaw, zachęcam odwiedź ten dom i to czarodziejskie miejsce. Pozdrów ją i stojące od lat w tym samym miejscu majestatyczne wzgórza Ngong, proszę pożegnaj ode mnie. Dziś dom Karen jest wspomnieniem.
II
Po dwóch latach przygotowań, wertowania stron internetowych, ciągłego dopytywania się i sprawdzania udało nam się wyjechać do Kenii. Nasze marzenie stawało się rzeczywistością. Lot minął spokojnie i zgodnie z planem. Samolot linii Kenya Airways okazał się wygodny, przestronny, z filmami urozmaicającymi czas podróży. Jednak już po wylądowaniu zetknęliśmy się z afrykańską mentalnością "pole, pole" - powoli, powoli. Otóż, prawie dwie godziny czekaliśmy na wizy, wszyscy turyści, cały samolot czekał, ćwicząc cierpliwość do granic możliwości i jednocześnie patrząc jak celnicy zajmowali się jedynie jakąś miejscową rodziną, to ich wzywając do okienka to każąc im odejść. W końcu zostali odprawieni i nasza kolejka ruszyła. Dwóm turystkom szczególnie się spieszyło, gdyż miały przesiąść się na samolot do Mombasy i obawiały się, że nie zdążą. W końcu po wielu prośbach zostały odprawione. Po tych długich oczekiwaniach, z radością i ulgą spoglądaliśmy na nasze wizy, jesteśmy w Kenii, w Czarnej Afryce, udało się! W trakcie drogi kierowca opowiadał nam o przyrodzie, styczniowych zamieszkach. Mówił, że dopiero teraz powoli liczba przyjeżdżających turystów wraca do poziomu sprzed zamieszek.
W hotelu już na nas czekano, przydzielono nam pokój z widokiem na park i ulicę.
| Oceń relację |
Komentarze
KeniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju












































Rewelacja. my wylatujemy w lutym myślę że wasza wyprawa posłuży nam jako dobry przewodnik pozdrawiam gorąco
Hej, mam dopiero 13 lat ale naprawdę mam bzika na punkcie Afryki i chciałabym tam kiedyś pojechać...
Zrobiłabym wszystko by zrealizować moje marzenia...
Ale nie chcę jechać tam zwiedzać czy coś...
Wolałabym pomóc jakoś innym...
Super fotki.. pozdrawiam
Byłam w Kenii w tym roku w marcu.Pojade na pewno raz jeszcze. Trzeba tam być by zrozumieć o czym piszecie . Porażająca bieda w kontraście z bogatymi hotelami. To co najbardziej zapada w pamieci to dzieci . Byłam na wyspie Funzi i Kinanzini, gdzie nie wytrzymałam i popłakam się . Widziałam jak sie uczą i w jakich warunkach. Nie kazdy ma długopis czy zeszyt . Nie dałam rady robić zdjęć bo to co widziałam poprostu zatykało. Każdy z nas coś oddał .Szedł za mną chłopiec coś pokazywał , nie wiedziałam o co mu chodzi . Okazało sie ,że chciał pustą butelkę po wodzie .
Na safari było niesamowicie , te wszystkie zwierzęta widziane tak z bliska . widoki zapierające oddech. Warto pojechać przynajmniej na 2 tygodnie , Ja byłam tydzien.Polecam tym co chcą coś zobaczyć i przeżyć. Grażyna
Hej, chciałabym zamieścić Wasz artykuł na moim nowym forum:
adventura.dbv.pl
Nie chciałabym naruszyć praw autorskich, przeciwnie, w zamian oferuję reklamę, czy co tam wymyślicie :)
O odpowiedź proszę na mail doriss@o2.pl
Pozdrawiam
Fajna relacja, zazdroszczę tej wyprawy, pozdrawiam.
Długie i nudne.
cudna relacj jestem zafascynowana Afryka niestety jeszcze nie moge spełnic mojego marzenia może kiedyś pozdrawiam
świetna opowieść, Zazdroszczę.