• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Filipiny - Ameryka Pd w samym środku dalekiej Azji

kuubaa2 Wyświetlono: 1011 razy 2008-11-27 14:23:10
  Ocena:2.86 (132 głosów)


Filipiny to taoistyczny element yin w całości yang, jaką stanowi Azja. Dwie godziny lotu samolotem z Tajwanu do Manili wystarczy, aby przenieść się do strefy wpływów innej kultury. Twarze tutejszego ludu są już ciemniejsze, oczy większe, gesty wyjęte ze sztywnego gorsetu kultury.
Facet z agencji biletów lotniczych cały czas coś mówi. Że niebezpiecznie. Że mamy szczęście, że trafiliśmy właśnie na niego. Idziemy skrajem chodnika, przy czym granica między chodnikiem i ulicą jest daleko umowna. Wszystko tutaj wydaje się zwisać na cienkich linkach umowności i wygląda tak jakby w każdej chwili miało runąć, zderzyć się, zawalić. Ulica pędzi w nieznanym kierunku i wydaje się nie mieć ładu ani składu. Samochody jadą to pod prąd, to na skos, to zawracają na samym środku jezdni. Powietrze jest wilgotne i ciężkie od spalin. Rozmowa z facetem z agencji to przedłużenie ulicy.
- Moja mama tańczyła dla amerykańskich żołnierzy - mówi facet. - Mój ojciec jest Amerykaninem.
- Pana ojciec jest Amerykaninem?
- Ojciec mojej żony jest Amerykaninem.

----
Trycykle i taksówki zbliżają się niebezpiecznie w pozycji ataku jak osy, po czym zawracają i znowu wbijają się w chaotyczny porządek tego świata. Kierowcy jeepneyów - długich jak jamniki jeepów pełniących rolę publicznego środka transportu - wystawiają głowy spod masek i nagabują do zabrania się z nimi. Gwiżdżą. Trąbią. Pasażerowie czekają bez ruchu aż samochód zapełni do ostatniego miejsca. Nieruchomi z powodu upału, wyglądają jak więźniowie z warszawskiej łapanki, mający być za chwilę wywiezieni do obozów pracy. Na jeepneyach kolorowe wizerunki Jezusa i Maryi. Napisy: Jezus jest Panem. Jezus moim władcą.

- W tej rzece utopił mi się syn - rzuca mimochodem facet, gdy przechodzimy przez most. Przy rzece sypiące się budy targowe - w nich kantory, agencje biletowe i bary. Normalnie w tym miejscu od razu otoczeni zostalibyśmy przez tysiące pomocników spod ciemnej gwiazdy, oferujących pomoc w zwiedzaniu miasta czy wymianie pieniędzy. Cały półświatek przykuty jest jednak teraz do telewizorów. Nawet żebracy są tak pochłonięci tym, co oglądają, że nie wyciągają ręki, widząc nasze białe - symbolizujące pieniądze - twarze.

- Dziś walka naszego mistrza bokserskiego o mistrzostwo świata - tłumaczy facet. - To nasz bohater narodowy.

Brudni żebracy i czyści, obwieszeni złotymi łańcuchami właściciele kantorów ściskają się jak równe sobie muchy przed telewizorami ustawionymi w budach kantorów. Walka bokserska Filipińczyka o mistrzostwo świata jest dziś świętem narodowym. W tą niedzielę Filipińczycy mogą przez chwilę poczuć się dumni z bycia Filipińczykami.

Przed bankami ubrani w białe mundury ochroniarze z karabinami. Na ulicy stragany z rybami i gnijącymi bananami. Kościelne dzwony zapraszają na mszę. Ludzie bezpardonowo gapią się na nas i trudno określić, czy ich wzrok wyraża bardziej ciekawość czy kpinę.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
FilipinyWybierz obszar który Cię interesuje

FilipinyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju