GRUZJA - after the war
chicken997 Wyświetlono: 881 razy 2008-11-13 00:07:06![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.69 (188 głosów) |
Opis wyprawy do Gruzji na przełomie września i października 2008
Wiedziałem że tu jeszcze wrócę. Nie mogłem się pogodzić z tym, że wtedy w sierpniu w czasie wojny wyjechałem. Nasza postawa - nie ewakuowaliśmy się wraz z większością turystów tylko później, ostatnią ewakuacją organizowaną przez naszą ambasadę - zaskarbiła nam przyjaźń i uznanie wśród Gruzinów, jak choćby u Iriny - właścicielki najpopularniejszego hostelu w mieście. Rozsądek, jak się nam wtedy zdawało, wziął jednak górę i podjęliśmy decyzję o ewakuacji - w dniu wyjazdu ruskie czołgi były już w Gori - 60 km od Tbilisi. Teraz jednak żałujemy naszej decyzji. Gorączkowo szukałem możliwości ponownego wyjazdu - potrzebowałem wolnego, myślałem nawet o wzięciu L4 ale na szczęcie załatwiłem wolne, kumpel monitorował stronę Aerosvitu - Ukraińskiego przewoźnika aby najkorzystniej kupić bilet. Wszystko się udało załatwić - wolne i bilet w dwie strony za nie całe 290$. Następnie nasza ekipa z sierpniowego wyjazdu do Gruzji odprowadza mnie w sobotni wieczór na dworzec autobusowy w Krakowie gdzie o 21:50 odjeżdża autobus do Lwowa. Wszyscy chętnie pojechaliby ze mną ale cóż, praca... Lwów to pierwszy etap mojej wyprawy, moje ulubione miasto. Niedzielne ulice o poranku, jeszcze puste, idę niespiesznie, pomnik Bandery, nadal pilnowany stale przez milicjantów, cytadela, urokliwe uliczki w centrum, Aleja Wolności, Rynek... Ta sama wspaniała atmosfera tego miasta! Po południu ładuję się w pociąg do Kijowa, niestety będę na miejscu ok. 3 w nocy ale na późniejsze pociągi nie ma już biletów - jest początek roku akademickiego, studenci jadą na uczelnie. Zresztą cały wagon zajmują młodzi ludzie. Trochę snu w pociągu - to moja druga noc w podróży i wysiadam w Kijowie. Szwendam się po dworcu do 5 potem otwierają McDonaldsa więc kawa i jakaś padlina dla zabicia czasu. Od 6 funkcjonuje metro więc jadę do centrum. Jak fajnie wygląda Majdan bez ludzi! Pierwszy raz widzę to miejsce tak puste! Przechadza się tylko patrol milicji, tu i ówdzie ludzie idą do pracy. Łażę, robię zdjęcia, jeszcze przy Radzie Najwyższej bo tam jakoś mi zawsze nie po drodze gdy jestem w Kijowie. Trzeba jechać na lotnisko. Przy dworcu głównym od jego nowej strony są autobusy, busy i prywatne samochody które wożą ludzi na Borispol. Do odpraw jak zwykle kolejki. Lotnisko jest po prostu za małe. Startujemy z opóźnieniem. Jak zwykle wśród pasażerów powstaje wyraźne poruszenie gdy przelatujemy nad górami, wszyscy są podekscytowani, robią zdjęcia. Lądowanie w Tbilisi nagradzają gromkimi brawami. Sprawna odprawa, bagaż i wychodzę z hali przylotów. Czeka na mnie kierowca Iriny, jedziemy na kwaterę. Rozmawiamy o sytuacji, o wojnie. Irina wita mnie jak kogoś z rodziny. Hostel raczej pustawy w porównaniu z tym co było przed wojną. Irina narzeka że biznes kiepsko idzie. Wreszcie śpię w normalnym łóżku. Wstaję po dziewiątej rano, jadę do Gori.
| Oceń relację |
Komentarze
GruzjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju































Poszukuje ludzi którzy chcieli by jechac do Gruzji, chetnie przyłącze sie do grupy.
monloug@hotmail.com
pięknie. O Gruzji, a zwłaszcza o ludziach, bo to jest najciekawsze, i, tak naprawdę, najważniejsze...
Pozdro Marcin od "spoko" chlopaków poznanych u Iriny ;) Fajny artykuł! :) Do zobaczenia na piwku ;)
Dzięki ;-)
swietna proza