Opis wyprawy do Gruzji na przełomie września i października 2008
GRUZJA - after the war



Chicken9972008-11-13 00:07:06
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.04 z 5.00. 26 głosów oddanych
ruszam na Marianiszwili do Iriny. Na kwaterze poznaję dwóch spoko Polaków. Irina oświadcza mi że zabiera mnie na wieś do swojej siostry. Myślałem że najlepszy widok na Tbilisi jest z twierdzy. Nic bardziej błędnego. Ciężko to wytłumaczyć ale wyjeżdżając z miasta drogą wiodącą w pobliżu wzgórza na którym stoi maszt telewizyjny widać konstrukcję ze stali i szkła. Z daleka wygląda jak park wodny lub salon samochodowy. Właśnie na ten obiekt trzeba się kierować aby zobaczyć wspaniałą panoramę miasta. A wspomniany budynek to dom (!) miejscowego "oligarchy". Robi wrażenie! Podobny widok na miasto jest zapewne ze wzgórza z masztem telewizyjnym ale tam nie byłem. Podziwiamy kościoły, zabytki, lśniącą w słońcu szklaną kopułę nowego pałacu prezydenckiego nazywanego przez Gruzinów dyskoteką, oraz całą panoramę miasta. U siostry Iriny zwiedzamy wspaniały dom, ogród, siadamy do stołu na symboliczny, na całe szczęście, poczęstunek. Po ok. godzinie wracamy do Tbilisi. Znów snuję się po mieście, chłonę jego atmosferę, odwiedzam znane mi miejsca, idę pod naszą ambasadę, teraz panuje tam senny spokój, nie to co wtedy w gorące sierpniowe dni. A wieczorem "spotkanie integracyjne" z poznanymi na kwaterze Polakami. Rano ostatnie zakupy (nie wiem jakim cudem zmieściłem się w tych przepisowych 20 kg na lotnisku), coś zjeść i dopakować plecak. A tu jeszcze Irina nagrywa dla mnie płyty ze zdjęciami z różnych regionów Gruzji. Będzie co wspominać w zimowe wieczory. Wszystko co dobre szybko się kończy. Czas się żegnać. Ale przecież wrócimy tu jeszcze. Mamy tu wspaniałych przyjaciół których już poznaliśmy i których dopiero poznamy przy kolejnych wyjazdach. Szkoda tylko że to tak daleko...
Ląduje w Kijowie. Zimno, pada... Brrr.
A teraz już Polsce. Marazm jakiś... Bo co to za życie gdy przejście przez ulicę nie stanowi żadnego wyzwania, pod koła samochodu nie ładuje ci się krowa na głównej drodze krajowej a z za zakrętu nie wyłania się marszrutka pędząca twoim pasem...
PS
To była sentymentalna podróż, którą próbowałem "załatwić" z Gruzją to że wtedy, w czasie wojny wyjechałem. Po powrocie w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie udało mi się zorganizować wystawę zdjęć z Gruzji, moich oraz udostępnionych przez Irinę.
chicken997@o2.pl
Chicken, 2009-01-02 10:30:55
jotpeg, 2008-12-01 21:27:00
primoz88, 2008-11-28 13:34:17
Crunch, 2008-11-14 19:38:21
Zobacz zdjęcia:
Gruzja
Gruzja - wybierz obszar, który cię interesuje:











































monloug@hotmail.com
Monika, 2009-10-17 00:33:52