Do tej pory jazdę na rowerze ograniczałem do niedzielnych przejażdżek po chorzowskim parku. Był to zazwyczaj spokojny slalom między innymi rowerzystami, rolkarzami, matkami z dziećmi i obściskującymi się parkami. Gdzieniegdzie zdarzał się nierówny grunt, na którym mogłem przetestować terenową sprawność mojego jednośladu. Nigdy nie marzyłem o zjeździe z górki na łeb, na szyję, o mrożących krew w żyłach niebezpiecznych prędkościach i bezdennych przepaściach. Wręcz przeciwnie, uważałem to za nierozważną zabawę spragnionych adrenaliny chłopców. Podobno tylko krowa nie zmienia poglądów. Całe szczęście, że ktoś tak powiedział, bo dziś nie mógłbym spokojnie spojrzeć w lustro. Zdanie zmieniłem w Boliwii.
Emerytura boliwijskiej Drogi Śmierci.
Marek Rachoń2008-11-04 08:43:39
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.48 z 5.00. 23 głosów oddanych
Do tej pory jazdę na rowerze ograniczałem do niedzielnych przejażdżek po chorzowskim parku. Był to zazwyczaj spokojny slalom między innymi rowerzystami, rolkarzami, matkami z dziećmi i obściskującymi się parkami. Gdzieniegdzie zdarzał się nierówny grunt, na którym mogłem przetestować terenową sprawność mojego jednośladu. Nigdy nie marzyłem o zjeździe z górki na łeb, na szyję, o mrożących krew w żyłach niebezpiecznych prędkościach i bezdennych przepaściach. Wręcz przeciwnie, uważałem to za nierozważną zabawę spragnionych adrenaliny chłopców. Podobno tylko krowa nie zmienia poglądów. Całe szczęście, że ktoś tak powiedział, bo dziś nie mógłbym spokojnie spojrzeć w lustro. Zdanie zmieniłem w Boliwii.
Kraj ten ma kilka atrakcji, które przyciągają podróżników: Salar de Uyuni (wyschnięte jezioro ze swym księżycowym krajobrazem), wysokogórska wspinaczka w towarzystwie raków i czekanów, wilgotne lasy tropikalne i ich mieszkańcy, spływy pontonem przez bystrza o najwyższym stopniu trudności, a także zjazd rowerem z 4725 m. n.p.m. na 1100 m. n.p.m. w 4-5 godzin. Trasa ta zwana jest popularnie Drogą Śmierci, a Prowadzi z okolic La Paz aż do Coroico, miasta będącego bramą do boliwijskiej dżungli. Jeszcze niedawno statystyki mówiły o około stu pojazdach, które każdego roku spadały w przepaście dochodzące do 800 metrów. Droga jest w połowie szutrowa, a jej szerokość nie przekracza czterech metrów.
Przechadzając się w La Paz po Targu Czarowników nie mogłem się już wycofać przed moją młodą żoną z obietnic danych w Polsce. Jutrzejsza przejażdżka miała uratować mój honor. Honor niedzielnego rowerzysty.
Do dziś chwalę instynkt samozachowawczy, który kazał mi ubrać na siebie kalesony, dwie pary spodni, dwie koszulki z krótkim rękawem, jedną z długim, koszulę, sweter, polar, czapkę, szalik i rękawiczki. Na 4725 m. n.p.m., gdzie wywiozło
...
Beata, 2009-01-30 11:41:28
Zobacz zdjęcia:
Boliwia
Boliwia - wybierz obszar, który cię interesuje:











































Dzięki, na pewno z tej atrakcji nie skorzystam. Ale jeśli się uda, to razem z moim boliwijskim amigo obejrzę inne cuda.
Serdecznie pozdrawiam i życzę dalszych podbojów.
terca, 2009-05-09 19:00:43