Indianie Yanomami Amazonas
edytamve Wyświetlono: 824 razy 2008-10-09 18:10:48![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.48 (145 głosów) |
Yanomami to ostatnie i najstarsze prymitywnie zyjace plemie Amazonii. To lud wierzacy w magie. Ludzie czysci duchowo i wykorzystujacy ze srodowiska naturalnego tylko tyle ile potrzeba, aby przezyc.
Zderzenie sie ze swiatem Indian Yanomami to ekscytujace przezycie dla kogos kto szuka glebszej prawdy o tym co naprawde jest wazne w zyciu kazdego istnienia. Bo co wiecej liczy się od spokoju ducha i od umiejetnosci radosnego przezywania chwili? Do spotkania z tymi fascynujacymi ludzmi trzeba wzniesc na wyzszy poziom swoja swiadomosc, aby zauwazyc cos wiecej niż tylko ich obnazone ciala, prymitywny i leniwy na pozor styl zycia. Można by dyskutowac dlugo czy wizyty ludzi z cywilizowanego swiata wraz z ich podarkami zepsuja muzealna wartosc Yanomami czy tez pomoga im przetrwac korzystajac z uzytecznych udogodnien. Niby radzili sobie w dzungli przez wieki to i teraz sobie poradza jak im nic nie przywieziemy. W ten sam sposób można by oceniac nas, czemu nie zatrzymalismy się na etapie Mieszka I. Moim zdaniem chodzi raczej o pielegnowanie tradycji, jezyka, kultury, stylu zycia, a temu nie przeszkadza podarowana koszulka chroniaca przed dokuczliwymi, gryzacymi muszkami puri puri czy siekierka do szybszego sciecia drzewa zamiast mordowac się jakims lupanym kamieniem. Mysle, ze Yanomami na tyle sa czysci, niewinni i wyzbyci zadzy pozadania rzeczy zbednych ze nie zaszkodzi ich mentalnosci pomoc dorazna, aby lepiej odnalezc się w procesie nieodwracalnych zmian. Oni widza te zmiany wokół siebie ale wciąż chca pozostac tam gdzie sa, chcieliby tylko mieć dostep do rzeczy ulatwiajacych im codzienne, trudne jak by nie bylo zycie w dzungli. Od kiedy mieszkam w Wenezueli mam praktycznie na codzien stycznosc ze wszystkimi indianskimi grupami etnicznymi ale dopiero jakis czas temu moje serce otworzylo się na to co Ci Indianie maja nam do przekazania. Jestem absolutnie pod wrazeniem tych pokojowych ludzi, szanujacych srodowisko wokół siebie, bioracych tylko tyle ile potrzebuja, aby przezyc, nic na zapas i bez umiaru. Opisze tutaj moje wrazenia z ostatniej wizyty u Yanomami w wiosce zwanej Maraca nad rzeka Siapa w parku narodowym Serrania de la Neblina w Amazonii. Kontakt z Yanomami w tej wiosce jest ulatwiony ze wzgledu na fakt, ze szef spolecznosci to chlopak wychowany przez misjonarzy i mowiacy biegle po hiszpansku. Dzieki temu jest bezposrednim tlumaczem.
Dzien 0.
Dyskutujemy z gwardia narodowa i ministerstwem srodowiska waznosc naszych pozwolen na wjazd do parku narodowego gornego Orinoco i Sierra Parima. Okazuje się, ze park definitywnie zostal zamkniety, a misjonarze wysiedleni. Zadnemu turyscie wjechac tam nie wolno. W tym samym czasie nasz kolega przekracza park z kilkoma turystami bazujac na wczesniejszych pozwoleniach. Gwardia go zatrzymuje na szczescie już pod koniec wyprawy w drodze powrotnej, odsiaduje 24 h w zamknieciu za kare i uiszcza spora sume grzywny. Turysci się ciesza - przygoda, przygoda! Probujemy się dowiedziec o co chodzi.
| Oceń relację |
WenezuelaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















