• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

pomranczowy Laos

maciejirafal Wyświetlono: 1420 razy 2008-09-10 11:36:15
  Ocena:3.02 (287 głosów)


poltora miesiaca w Laosie... bylo cudnie.
Zanurzyć się w dżungli i poczuć klimat tropikalnego miasta Luang Prabang nad wielkim Mekongiem. Przed przyjazdem nie miałem pojęcia czego się spodziewać. Teraz już wiem: pozytywnej energii, mieszanki laoskiej kultury i kolonialnej francuskiej przeszłości. Połączenie jak najbardziej udane. Wszystko podane bardzo subtelnie, bez nachalności tak często spotykanej w turystycznych mekkach, bez towarzystwa setki gapiów. Szok! Zwłaszcza po długim pobycie w Chinach. Brak tu tysięcy barbarzyńców kłębiących się przy każdej chińskiej atrakcji.

U ujścia rzeki Nam Ou do Mekongu znajdują się słynne Budda Caves - dwie jaskinie, których historia sięga XVI w. To tu były przywożone posążki Buddy ze zniszczonych świątyń. Z czasem stało się to zwyczajem i co roku ludzie przywożą posążki do jaskiń. Jest ich kilka tysięcy. Ale wątpliwe jest to czy te najstarsze jeszcze się tu znajdują. Do Budda Caves można dotrzeć wynajętą łodzią z Luang Prabang. My dotarliśmy tu drugiego dnia naszej kajakowej wyprawy rzeką Nam Ou.

Kolejny kierunek to Muang Ngoi. Najpierw czeka mnie podróż lokalnym busem (który okazał się przerobioną ciężarówką) a następnie łódką. Wioski na tym odcinku rzeki Nam Ou są naturalnie odizolowane od cywilizacji. Jedyna droga do nich to rzeka, z drugiej strony otoczone są górami. Nie ma tu samochodów, motorów, komórki tracą zasięg. Razem ze mną płynie łódką antena satelitarna i telewizor, jest to jedyna rozrywka miejscowych. Prąd w wiosce jest zaledwie przez trzy wieczorne godziny.Turystom oferuje się proste życie. Dżungla. Bambusowe chatki. Te bardziej "luksusowe" mają łazienkę. Turyści pytali o prysznic i zachodnią toaletę, więc miejscowi sprostali tym wymaganiom. Zapada zmierzch i coraz więcej odgłosów wydobywa się z otaczającej zieleni. To cykady. Inne owady uśpione w ciągu gorącego dnia, teraz pojawiają się w niezliczonych ilościach i rozmiarach XXL. Pchają się do światła żarówki zawieszonej nad tarasem. Leniwe gekony zjadają tylko co większe okazy. Gdy już zasypiam pod moskitierą zastanawiam się, czy któryś z tych latających boeingów nie zakradł się i nie pełza teraz gdzieś koło mnie chcąc zakłócić mój sen. Wyobraźnia działa. Zasypiam. Rano po owadach nie ma śladu.

Rzeka Nam Ou daje niezliczone możliwości wypraw kajakowych. Jako fan tego sportu po raz kolejny wybieram się na Nam Ou tym razem bardziej na północ w okolicach Luang Nam Tha. Jesteśmy w większej grupie: Yuka z Japonii, Tiina i Kimmo z Finlandii, Cam z Nowej Zelandii i Vince z Belgii. Pora deszczowa dopiero się zaczyna więc rzeka dość spokojna, ale liczne rapidy przerywały monotonne wiosłowanie. Wokół resztki tropikalnych lasów, wioski mniejszości Khumu i Lantan.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
LaosWybierz obszar który Cię interesuje

LaosChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju