Huculszczyzna i pasmo Czarnohory.
bialyzibi Wyświetlono: 1660 razy 2008-09-02 19:01:31![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.50 (129 głosów) |
Huculszczyzna to obszar położony w górnym dorzeczu Prutu i Czeremoszu w Karpatach Wschodnich. To kraina słynąca z dzikiej przyrody i dumnych górali Hucułów.<br />Słynęli oni zawsze z tego, że budowali swoje chaty z dala od innych zabudowań, wysoko nad doliną. Tak właśnie wygląda panorama tym okolic podziwianych z drogi z Worochty do Werchowiny. W tym rejonie jest jeszcze sporo starych chat huculskich. Tu każdy dom ma swój własny strumyczek, własne rozłożyste drzewo( jawor lub jesion), malutki sad z karłowatymi drzewami. Ale ma też własny widok na grań Czarnohory, z Popem Iwanem i Uszatym Kamieniem w roli głównej.
Z "naszej" Jaremczy mamy także stosunkowo blisko w pasmo Czarnohory. Skutki nieodległej powodzi najbardziej były odczuwane w dorzeczu Czarnego Czeremoszu. Nam udało dojechać się tylko do leśniczówki w Kraśniku. Na horyzoncie widniała wspaniała grań Czarnohory z Popem Iwanem i ruinami obserwatorium astronomicznego "Biały słoń" Tuż obok płynął spokojny już Czarny Czeremosz. Obserwowaliśmy przez chwilę skutki powodzi, obraz zniszczeń, podmyte odcinki drogi, zerwane mosty i kładki, itd. Zakaz wjazdu wyraźnie wskazywał, że droga jest nieprzejezdna, co potwierdził mój "wywiad" w siedzibie leśnictwa. Okolica podnosi się powoli z klęski, już zaopatrzenie do sklepów dociera pojazdami terenowymi, wcześniej pieczywo zrzucano z helikopterów. Z ogromnym żalem musieliśmy zrezygnować zgodnie z wcześniejszymi prognozami z wejścia na Pop Iwan.
Mało ucierpiała droga do turbazy "Zaroślak"- baza sportowa (Wsiesojuznaja Olimpijskaja Sportiwnaja Baza) Z drogi "głównej" tuż za Worochtą skręcamy w prawo, do szlabanu droga jest niezła. W budce strażnika Karpackiego Narodowego Parku Przyrodniczego wykupuję bilety na wstęp na teren parku ( 10 hrywien od osoby) Trzeba jeszcze pokonać slalomem 8 km odcinek drogi do turbazy. Jakieś 10 hrywien opłaty parkingowej kasuje stróż (?), stawiając pojazd za kolejny szlaban. Bliżej turbazy nie wolno, bo tam jest młodzież i zniszczy nam samochód (to w naszym interesie) Drugi powód, to taki, że tam parkuje samochód komendanta. "Zaroślak" przypomina nieuporządkowany teren budowy. Na placu poniżej turbazy stoi ładna, mała kapliczka, w jej pobliżu stragany handlujących pamiątkami, itd.
Natomiast miłym zaskoczeniem jest fakt, że wyznakowano szlak na Howerlę czerwonymi znakami. Krótsza trasa mierzy tylko 3,5 km, co jednak przekłada się na 2 godziny wejścia. Druga jest nieco dłuższa, bo mierzy 4,1 km i proponowana jest jako zejściowa. Prowadzi przez ramię odchodzące od Howerli. Oba szlaki zaczynają i kończą się w tym samym miejscu. Strażnik sugeruje żeby poruszać się tylko wokół Howerli, dalsze poznawanie grani jest jakby zabronione. Na podstawie, jakich przepisów? Chyba prawem kaduka. Wejście na najwyższą górę Ukrainy i Karpat Wschodnich nie sprawiło chętnym żadnego problemu. Chociaż słowo hovirla oznacza "trudne do przejścia" Trasa jest niezwykle atrakcyjna i widokowa. Szlak na górę prowadził przez tzw. Plecy Howerli, a następnie granią północną na szczyt. Ścieżek na górę jest niesłychanie wiele, bo każdy chodzi którędy chce. Teren jest niezwykle atrakcyjny turystycznie, z każdym metrem odsłaniają się coraz rozleglejsze widoki. Najpierw na pozostawioną w dole turbazę "Zaroślak", później na skały i wodospady na Prucie po lewej stronie szlaku. U wschodniego podnóża wypływa źródło Prutu. Przez kosówkę podchodzimy po bardzo zniszczonej ścieżce.
| Oceń relację |
Komentarze
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














































Bardzo wartościowe, rzetelne i kompetentne informacje, zwłaszcza o Howerli