„ …motocyklem na marokańskim szlaku… ”

kokomoko Wyświetlono: 692 razy 2008-08-25 20:59:45
  Ocena:3.08450704225 (71 głosów)


Relacja z motocyklowej podróży po Maroku, pokazuje wspaniały, zróznicowany kraj, pełen niespodzianek, niesamowitych krajobrazów i ciekawych ludzi. Zapraszamy do świata, którym nie mozna się znudzić.
Dzień I
HISZPANIA - TETOUAN

Wyruszamy z południowej Hiszpanii z samego rana. Po przepłynieciu Ciesniny Gibraltarskiej, kontrola graniczna, i już można jechać dalej. W Tetouanie czujemy się dziwnie, nieswojo, zdaje się że jesteśmy tu jedynymi europejczykami. Wieczorem, na ulicy jestem jedyną kobietą, wszyscy patrzą na nas, a my zastanawiamy się: kto dla kogo jest atrakcją? Arabowie dla nas - czy my dla nich?

Dzień II
TETOUAN - CHEFCHAOUEN - KETAMA - FEZ

Rano zwiedzamy Medynę(stare miasto), zadziwia nas to miejsce, pełne ciszy i spokoju o tej porze dnia,jej uliczki układaja sie w ogromy labirynt, w ktorym trudno znaleźć droge do wyjścia.
Dalej jedziemy przez Chefchaouen w góry Rif. Ludzie w tych okolicah utrzymuja sie głównie ze sprzedarzy korka i haszyszu. Zmęczeni nagabywaniem przez tubylców o kupno rodzimych wyrobów, decydujemy się wcześniej opuścić góry i w Ketamie skręcamy na południe żeby na noc dotrzeć do Fezu. Fez to nowoczesne miasto. Niektóre kobiety chodzą tu bez chust na głowach, wieczorem przesiadują w kawiarniach, turyści są wszędzie, pełno tu przewodników i naciągaczy, (których czasem trudno od siebie odróżnić).

Dzień III
FEZ - MEKNES - MIDELT

Stare miasto i grobowce zmarłych władców Maroka to kolejny punkt programu, potem jedziemy do Meknes gdzie udaje nam sie wejsć do meczetu. Medyny to miejsca oblegane przez turystów, które mimo wszystko nie tracą swojego niepowtarzalnego klimatu, przepełnia je muzyka, gwar, zapach przypraw i herbaty marokańskiej.
Dalej kierujemy się na południe w stronę pustyni. Deszcz zatrzymuje nas w miejscowości Midelt, gdzie poznajemy Berbera - Mohammada, który przy pomocy angielskiego i hiszpańskiego opowiada nam historię swojego narodu i poleca jechac na poludnie, do miejscowości Merzouge. Swoim zachowaniem, zdobywa u nas zaufanie, sprawia, że jesteśmy pewni, że nie chce nas na nic naciągnąć czy oszukać. Berberowie wywarli na nas lepsze wrazenie niż Arabowie, którzy na kazdym kroku zaczepiają,nagabują, są czasem natretni i nieprzyjemni.

Dzień IV
MIDELT - AR-RAHIDIA - MERZOUGA

Decydujemy się pójść za radą Moha, po śniadaniu w jego w domu ruszamy na pustynie. Po drodze mijamy wojskową miejscowość Ar-Rahidia, i przepiękne krajobrazy: wąwozy wyschniętej o tej porze roku rzeki Ziz, palmowe gaje, jeziora, pustynie kamienistą i na końcu Saharę. W Merzoudze już czeka na nas gorąca herbata ("Whisky Berber") w hotelu "la source", sa też wielbłądy, i przewodnik Said. Said to kuzyn Mohhamda, jego rodzina mieszka na pustyni, on zarabia pokazując turystom sposób życia Nomadów. Dogadujemy się po hiszpańsku, i angielsku, oprócz tego Said zna jeszcze trochę francuskiego, arabski i berberyjski.
Spędzenie nocy na pustyni to niepowtarzalne przeżycie. To miejsce sprawia, ze od razu się w nim zakochujesz, i nie chcesz stamtąd wyjeżdżać. Magia pustyni napełnia każdego spokojem i ciszą.

Dzień V
MERZOUGA - TINEGHIR

Said budzi nas rano na wschód słońca, później żegnamy się z pustynią, wydmami Erg Chebbi i Berberami. Po takim przeżyciu wydaje się że już nic nas nie zadziwi, ze nie spotka nas nic tak wyjatkowego. Jednak wystarczy tylko pojechać do Tineghir i zamieszkać w hotelu z widokiem na wąwóz Todre. Będąc w Maroku nie można pominąć tego miejsca, niezwykłe budowle wzniesione tuz przy ogromnych górach, wąwozy, przytłaczające ogromem, sprawiają, że człowiekowi wydaje się, że w tym miejscu czas zatrzymał się dawno temu.

Dzień VI
TINEGHIR - MARRAKECH

Po tak intensywnie spędzonym czasie czekała na nas długa droga przez Atlas Wysoki do Marrakechu. Spodziewaliśmy się krajobrazu podobnego do alpejskich gór, ale Maroko zaskoczyło nas po raz kolejny. Ogromne góry, przepaście, doliny, były tak surowe i piękne że musieliśmy zatrzymywać się co chwile żeby móc uwiecznić wsystko na zdjęciach.
Dojeżdżamy do Marrakechu, miasta podobnego do Fezu i Meknes, pełnego turystów, naciągaczy, przewodników i tego niezwykłego uroku, marokańskiego gwaru, pełnego muzyki, rozmów, śmiechu.

Dzień VII
MARRAKECH - ESSAOUIRA - SAFI

Wyjeżdżamy z Marrakechu i kierujemy się na zachód, w stronę morza. Jedziemy bardzo długą, prosta droga, której krajobraz pustynny uatrakcyjniają nam dzikie wielbłądy. Nad morzem robi się chłodniej, kiedy tam docieramy kierujemy się dalej na północ, podziwiając zachód słońca i wydmy z urzeźbione z piasku na plaży.
Wieczorem idziemy na spacer po Medynie w Safi, napić się gorącej herbaty. Cały czas jest w nas wspomnienie tej nocy spędzonej na pustyni, jesteśmy spokojni i szczęsliwi.

Dzień VIII
SAFI - KEITRA

Przez Casablankę i Rabat przejeżdżamy szybko. Te miasta nas odstraszają olbrzymia emisją spalin, brudem, hałasem. Napełnia smutkiem widok slumsów, ludzi żyjących w kartonowych domach.

Dzień IX
KEITRA - TANGER - HISZPANIA

Już wiemy, że to koniec podróży. Maroko urzekło nas swoim pięknem, nieprzewidywalnością, zmiennością, zadziwiło kontrastami. Nauczyliśmy się kim są Berberowie a kim Arabowie. Różnorodność jaką oferuje nam ten kraj uświadamia, jak małą jego część udało nam się zobaczyć, i jak niewiele wciąż o nim wiemy. Mamy nadziej wróci tu jeszcze, odwiedzic znane miejsca i poznać nowe.


Oceń relację  
Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Justyna i Maciek / 2008-11-21
    Piękna relacja, piękne zdjęcia, piękna podróż - GRATULACJE!!!
MarokoWybierz obszar który Cię interesuje

MarokoChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
Bitwa na Komentarze

  • Relacji z podrózy: 16881
  • Zdjęć: 116669
  • Podróżników: 22416
  • Porad: 18798
  • Postów: 84406
  • Tematów: 7988