• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Gruzja 2008 - dobre miejsce do umierania

chicken997 Wyświetlono: 2163 razy 2008-08-15 11:15:37
  Ocena:3.16 (282 głosów)


ARTYKUŁ OTRZYMAŁ NAGRODĘ ZA NAJLEPSZĄ RELACJE SIERPNIA 2008
Tym krajem interesowałem się od dawna. Śledziłem jego najnowszą historie, od ogłoszenia niepodległości przez rewolucję róż, aż do dzisiaj. Wiedzę czerpałem z nielicznych publikacji prasowych i książek (W. Jagielski "Dobre miejsce do umierania", P. Reszka "Miejsce po imperium" - polecam). I wreszcie jestem - samolot z Kijowa ląduje na płytowym pasie lotniska w Tbilisi. Sprawna odprawa graniczna, bagaż i wychodzimy przed terminal. Ogarnia nas upał i pewien charakterystyczny, trudny do opisania zapach powietrza. Jedziemy do miasta na kwaterę do Iriny. To powszechnie znany wśród turystów hostel gdzie w ciasnocie i wspaniałej atmosferze mieszkają turyści z różnych zakątków świata. W holu przy wejściu wisi mnóstwo flag z wielu państw świata. Oczywiście flaga Polski również. Budynek jest blisko centrum, około dziesięć minut do stacji metra, którym po przejechaniu jednej stacji można wysiąść na początku Al. Rustaweliego lub po przejechaniu dwóch stacji na jej końcu. Jest to główna ulica miasta, szeroka reprezentacyjna dwupasmowa aleja. Przy niej oczywiście parlament - świadek wielu najważniejszych wydarzeń z najnowszej historii Gruzji. To tu rodziła się niepodległość, tu trwały walki po miedzy zwolennikami i przeciwnikami pierwszego prezydenta Zwiada Gamzachudii, to tu wreszcie do władzy doszedł dzisiejszy prezydent Michael Saakaszwili w wyniku rewolucji róż. Budynek parlamentu to okazały gmach z fontannami przed którym powiewają (i mam nadzieje że będą nadal powiewały) flagi Gruzińska i Unii Europejskiej. Prawie naprzeciw parlamentu znajduje się kościół Kaszueti, dziś odremontowany choć na początku lat 90-tych uległ poważnemu uszkodzeniu w trakcie walk w centrum miasta. Zapuszczamy się w boczne uliczki - tu już sporo zaniedbanych, często walących się domów. Mijamy opuszczony i zrujnowany kościół Ormiański, grożący zawaleniem. Wspinamy się na wzgórze w kierunku pomnika Matki Gruzji trzymającej czarkę wina dla przyjaciół i miecz dla wrogów. Zwiedzamy wiele, lecz niestety nie wszystko jest opisane w naszym przewodniku - jedynym, wydanym w języku polskim. Nie sposób nie wymienić kościoła Metechi położonego na pionowej skale nad rzeką Mtkwari, którego władze carskie a potem radzieckie używały jako wiezienia (przetrzymywany tam był m.in. Maksym Gorki), katedra Tsminda Sameba gdzie koncentruje się obecnie życie religijne Gruzji, jest to siedziba Katolikosa - zwierzchnika Gruzińskiego Kościoła Autokefalicznego. Zaś w monastyrze Sioni przechowywana jest największa relikwia kościoła gruzińskiego - krzyż św. Nino, dzięki której Gruzja przyjęła chrześcijaństwo już 337 roku, jako drugi kraj na świecie po Armenii. Po drodze do katedry Tsminda Sameba mija się nowy pałac prezydencki, bardzo efektowny z ogromną szklaną kopułą. Budynki wokół są pospiesznie remontowane gdyż cała dzielnica jest potwornie zaniedbana.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Chicken / 2009-08-24
    Pod sporą ilością komentarzy znajdują sie jeszcze zdjęcia, zapraszam ;-)
  • Chicken / 2009-01-22
    Ja byłem ponownie na przełomie września i października ;-) grzebnij na Odysseju a zznajdziesz mój drugi artykuł. Wyjazd na narty wydaje mi się świetnym pomysłem, jeśli wyprawa dojdzie do skutku to skrobnij do mnie coś. Jest zupełnie bezpiecznie a przez Gudauri jechałem w sierpniu i wygląda nieźle ;-)
    Pozdro!!
  • Chicken / 2009-01-22
    Witam
    Ja byłem po wojnie drugi raz ;-)
    Grzebnij na Odysseju a znajdziesz mój drugi artykuł ;-)
  • Chicken / 2009-01-22
    Witam
    Ja byłem po wojnie drugi raz ;-)
    Grzebnij na Odysseju a znajdziesz mój drugi artykuł ;-)
  • Piotr weremo@gazeta.pl / 2009-01-20
    Kolego ! Za artykół 5 gwiazdek z plusem, świetny.
    Pozatym mam pytanie .
    Czy ktosł ś był w Gruzji już po ostatniej wojnie ?
    Jak tam teraz jest, czy sytuacja się ustabilizowała ? Znajomi z Ukrainy ciągną mnie w lutym na narty do Gudauri , da się tam teraz pojechać ? Może ktoś tam był i może mi coś podpowiedzieć ?
  • jotpeg / 2008-12-14
    Dzieki tej relacji mozna poczuc, jakby czlowiek naprawde tam byl...
    Brawo, chlopie!
  • JO / 2008-12-13
    Chicken!!!!
    chłopie minąłeś się z powołaniem, powinieneś iść kiedyś do pisarskich "hien", a nie do "psiarni" !!! ;D
  • ikonka / 2008-12-13
    Bardzo interesujący opis, szczegółowy...dający wyobrażenie chociaz w cześci co mozna tam spotkać.Pozdrawiam
  • Chicken / 2008-12-13
    DROGI CZYTELNIKU! MÓJ TEKST O SIERPNIOWEJ WYPRAWIE DO GRUZJI MA SZANSE NA NAGRODĘ ROCZNĄ NA PORTALU ODYSSEI, WIEC, JEŚLI TO NIE PROBLEM, ZAGŁOSUJ NA NIEGO.
    Z GÓRY DZIĘKUJĘ
    CHICKEN
  • Kaska / 2008-11-07
    Świetny tekst. Byłam w tym czasie na południu, w okolicach Borżomi i słyszałam bombowce... Zwiałam po prawie 5 dniach, ale też czułam się jak dezerter. Strasznie chcę tam wrócić! A na razie wspieram Gruzję pomocą charytatywną i kupnem gruzińskich win, co i innym forumowiczom szczerze polecam.
  • Chicken / 2008-10-26
    I nigdy sobie nie wybacze tej ewakuacji!!!!!!
    Powinienem taz zostac z kałacheEEEEm!!!!!!!
  • jablona / 2008-09-08
    Bardzo przyzwoita relacja! Pozwala poczuć atmosferę i towarzyszące jej napięcie w tamtym burzliwym momencie.
    Pozdrawiam!
  • Chicken / 2008-09-06
    Myślę że był to SU-25 a nie Mig. Właśnie kombinuje jak tam wrócić.... potrzebuje L4....
  • siemionides / 2008-09-05
    Solidna relacja pomagająca wczuć się w klimat państwa od dłuższego czasu niespokojnego, jednak niepokojącego się coraz bardziej. Szkoda przedwcześnie przerwanej wyprawy. Znajomy też tam był, z ciężkim sercem został ewakuowany, jednak uczucie bezradności i bezbronności podczas obserwacji rosyjskiego MIGa, kołującego gdzieś hen, na niebie, gwizd całkiem niedaleko spadających bomb i drżenie szyb w oknach wzięło górę, słusznie. Podobnie jak i Ty, ma silne 'parcie' na Gruzję, okres przed bombardowaniami odcisnął w nim ponoć krwawiące piętno, które można wyleczyć tylko tam, na miejscu.

    Na Odyna, ale tę 'polkę' z czwartego bodajże zdania na 6. stronie to mógłbyś upolszczyć.

    Pozdrawiam i gratuluję!
  • jacekw. / 2008-08-28
    fajne!
    pozdrawiam Jacek, (ewakuowany pierwszym lotem :D)
  • X / 2008-08-26
    Kapitalnie!
GruzjaWybierz obszar który Cię interesuje

GruzjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju