• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Tranzytem przez Gwatemalę i Belize...

Qudidas Wyświetlono: 1019 razy 2008-08-01 15:21:48
  Ocena:2.97 (155 głosów)


To część "zmodyfikowanego" pamiętnika z trasy po indiańskich ścieżkach. Wybrany fragment jest relacją z trasy od granicy Meksyku (Chiapas) na rzece Usumacinta do granicy Belize z Meksykiem (Quintana Roo). Tranzyt wiedzie przez Gwatemalę i Belize. Zapraszam w podróż.
Graniczne formalności w Echevarria stanowi wyjazdowa opłata po dziesięć amerykańskich dolarów per capita i stempel w paszportach. Mętna, szeroka rzeka bez mostu stanowi tu przejście dla "lancha" - pasażerskich łodzi motorowych. Usumacinta, ze źródłami gdzieś w lasach Sierra de Santa Cruz w Gwatemali, uchodząca do Zatoki Meksykańskiej, stanowi naturalną linię wyznaczającą półwysep Jukatan. Jedna z przeszkód na drodze uciekinierów via Meksyk, do Stanów Zjednoczonych.
Niekoniecznie po utwardzonym chodniku, przenosimy swój dobytek do przycumowanych na brzegu łodzi. Zanim ruszymy na drugi brzeg, popłyniemy jeszcze do Yaxchilan, miejsca niedostępnego drogą lądową. Ostatniego na terenie Meksyku.

Widok z łodzi stanowi monotonny las i błotniste brzegi. Gdzieś na gwatemalskiej stronie dżungli zwanej Lacandon, brodzą marabuty. Nasz sternik nie jest rozmowny. Niespodziewanie zbliża łódź w kierunku meksykańskiego brzegu. Wycisza silnik. Małpy i krokodyl! "Pewnie uwiązane i eksponowane dla turystów!"- żartujemy z niedowierzaniem.

Płyniemy dalej do skrawka ucywilizowanej, wykarczowanej dla turystów dżungli. Do świata Majów. Świata bogów obrazowanych postaciami zwierząt. Gdzie cywilizacja, w której ludzie posługiwali się kalendarzami, z których jeden dzielił czas na 18 miesięcy po 20 dni, plus 5 dni "nieszczęśliwych", drugi - "religijny", zawierał 260 dni nazwanych i oznaczonych liczbami. Przed nami znowu świat astronomów, inżynierów, matematyków. Yaxchilan. Odizolowane miasto, którego zagłada przyszła w początkowych latach wieku IX n.e. Miasto znane badaczom kultur ze względu na dużą liczbę skomplikowanych reliefów i dobrze zachowanych budowli oraz steli - pionowo ustawionych, rzeźbionych płyt nagrobnych.
Piramida o roboczej nazwie "Budowla 33", zwieńczona ażurową świątynią, jest tu największa. Gnamy na najwyższe stopnie, skąd widok ponad drzewami na bezkresny las. Gdzie z pewnością nie każdy w okresie istnienia miasta miał ochotę wchodzić. Siedząc na stopniach rozmyśla człowiek, z jednej strony o barbarzyństwie Indian, z drugiej o bezpowrotności naukowego dorobku i wiedzy tutejszych Majów, zwłaszcza dwóch wielkich władców - "Jaguara Tarczy" i jego syna "Ptaka Jaguara".

Godzinna jazda łodzią z powrotem, w górę rzeki, daje się we znaki. Zmęczenie. Ze środka Usumacinty obojętnie mijamy nasze przejście graniczne po meksykańskiej stronie. Formalności na szczęście za nami. Bez emocji wyczekujemy zejścia na ląd gdzieś na wykarczowanym skrawku brzegu rzeki, po stronie Gwatemali.

Przewodnik i kierowca czekają na nas podobno od rana. Na mokrym piasku gromada półnagich dzieci chwyta ciężkie bagaże i sprawnie przenosi do zaparkowanego na zboczu, autokaru. Nikt nie protestuje, choć to nieludzkie. "Na chwilę" żegnamy Meksyk. Wstępujemy na ląd bardziej tajemniczy.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
BelizeWybierz obszar który Cię interesuje

BelizeChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju