Wyprawa do Tuwy i Chakasji
[Tuwa i Chakasja 2003]

Olgami2008-07-17 16:53:22
Wyświetlono razy (ostatnio: )
że nasze krowy dużo mniej agresywne są i co najważniejsze rogów nie mają. Tymczasem niespodziewanie zza drzewa wychyliła głowę jaczyca, za nią zaś dreptało małe jaczę. Jaczyca, widząc zapewne po raz pierwszy w życiu człeka z aparatem, ruszyła z impetem w jego stronę. Dorota w nogi, a rogi tuż-tuż. Wydłużyła krok i czmychnęła w las. Jaczyca na szczęście po przepędzeniu wroga z własnego terenu straciła zupełnie nim zainteresowanie.
Póˇniej na naszej drodze stanęło jeszcze ogromne stado jaków. Już z większym szacunkiem, żeby nie powiedzieć, ze strachem, staraliśmy się je ominąć. Na szczęście nie były za bardzo nami zaciekawione. Powolutku udało się nam przejść obok tych wielkich zwierząt (jednak krowy to nie są) już bez przygód.
Idąc w górę doliny natrafiliśmy na kolejną osadę ludzką, także w tej chwili bezludną. Kilka koni uwiązanych było u wejść do jurt, prawdopodobnie więc znów tubylcy skryli się przed nami.
Trasa, którą szliśmy wiedzie wzdłuż dużego, rwącego potoku, bardzo głęboką doliną. Po obu jej stronach wznoszą się bardzo strome stoki. Zbocza południowe zupełnie bezleśne, natomiast północne gęsto porośnięte tajgą. Wędrując w górę wciąż wypatrywaliśmy Kyzył-Tajgi, która powinna się, co jakiś czas odsłaniać. Niestety szczytu tego nie zobaczyliśmy przez cały czas naszego pobytu w górach. Przed naszym wzrokiem chroniła go mgła sajańska.
O 19 wygodna ścieżka, którą do tej pory beztrosko wędrowaliśmy, zeszła do wody. Stanęliśmy przed dylematem, którą stroną potoku iść. Ponieważ nikomu nie chciało się butów zdejmować i wpław pokonywać rwącą rzekę, postanowiliśmy dalej iść orograficznie lewą jej stroną. Niestety okazała się to być decyzja nietrafiona. Brzeg stał się bardzo stromy, skała wchodziła wprost do wody. Do tego trudno tworzywo to skałą w ogóle było nazwać, obsypujące się spod stóp i rąk
...
Zobacz zdjęcia:
Rosja
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:









































